Parafia św. Wawrzyńca w Regulicach

 

KATECHEZA PAPIEŻA FRANCISZKA

6 lutego 2019 

 

Drodzy bracia i siostry!

 

W minionych dniach odbyłem krótką podróż apostolską do Zjednoczonych Emiratów Arabskich; krótką, ale ważną, która nawiązując do spotkania w 2017 roku w Al-Azhar w Egipcie, stanowi nową kartę w historii dialogu między chrześcijaństwem a islamem i wysiłku krzewienia pokoju na świecie w oparciu o ludzkie braterstwo.

 

Po raz pierwszy Papież udał się na Półwysep Arabski. A Opatrzność zechciała, aby był to papież imieniem Franciszek, 800 lat po wizycie św. Franciszka z Asyżu u sułtana Malika al-Kamila. Często podczas tej podróży myślałem o świętym Franciszku: pomógł mi pielęgnować w sercu Ewangelię, miłość Jezusa Chrystusa, podczas gdy przeżywałem różne wydarzenia tej wizyty. W moim sercu była Ewangelia Chrystusa, modlitwa do Ojca za wszystkie Jego dzieci, zwłaszcza najuboższe, za ofiary niesprawiedliwości, wojen, nędzy ...; modlitwa, by dialog między chrześcijaństwem a islamem był decydującym czynnikiem dla pokoju w dzisiejszym świecie.

 

Serdecznie dziękuję księciu, następy tronu, prezydentowi, wiceprezydentowi i wszystkim przedstawicielom władz Zjednoczonych Emiratów Arabskich, którzy powitali mnie z wielką uprzejmością. Ten kraj bardzo się rozwinął w ostatnich dziesięcioleciach: stał się punktem spotkania Wschodu i Zachodu, wieloetniczną i wieloreligijną oazą, a zatem odpowiednim miejscem, by promować kulturę spotkania. Wyrażam głęboką wdzięczność biskupowi Paulowi Hinderowi, wikariuszowi apostolskiemu Arabii Południowej, który przygotował i zorganizował wydarzenie dla wspólnoty katolickiej, a moje podziękowania obejmują z miłością kapłanów, zakonników i świeckich, animujących obecność chrześcijańską w tym kraju.

 

Miałem możliwość pozdrowienia pierwszego kapłana, który tam się udał. Ciągle żyje, ma ponad 90 lat. Jest założycielem wielu tamtejszych wspólnot. Jest na wózku inwalidzkim, nie widzi, ale z jego ust nie schodzi uśmiech, uśmiech wypływający z faktu służenia Panu i czynienia wielkiego dobra. Pozdrowiłem też innego 90 letniego, który nadal chodzi i pracuje. Dzielny kapłan, Widziałem też wielu kapłanów, którzy służą wspólnotom chrześcijańskim, obrządku łacińskiego, syromalabarskiego syromalankarskiego, maronickiego, pochodzące z Libanu, z Indii, z Filipin i innych krajów.

 

Oprócz przemówień w Abu Zabi poczyniono krok dalej: Wielki Imam Al-Azhar i ja podpisaliśmy "Dokument o ludzkim braterstwie", w którym razem potwierdzamy wspólne powołanie wszystkich mężczyzn i kobiet, aby być braćmi, jako synowie i córki Boga, potępiamy wszelkie formy przemocy, szczególnie te charakteryzujące się motywacją religijną, i zobowiązujemy się do szerzenia na całym świecie autentycznych wartości i pokoju. Dokument ten będzie studiowany w szkołach i na uniwersytetach w wielu krajach. Ale polecam również, abyście go przeczytali, poznali go, ponieważ daje wiele bodźców, by iść naprzód w dialogu na temat ludzkiego braterstwa.

 

W czasach takich jak nasze, w których istnieje silna pokusa dostrzegania toczącego się starcia między kulturą chrześcijańską a islamską, a także, by uważać religie za źródło konfliktu, chcieliśmy dać kolejny jasny i zdecydowany sygnał, że możliwe jest spotkanie się, że można się szanować i prowadzić dialog, i że pomimo różnorodności kultur i tradycji, świat chrześcijański i islamski doceniają i strzegą wspólnych wartości: życia, rodziny, zmysłu religijnego, szacunku dla osób starszych, edukacji młodzieży i jeszcze innych.

 

W Zjednoczonych Emiratach Arabskich mieszka nieco ponad około milion chrześcijan: pracownicy pochodzący z różnych krajów azjatyckich. Wczoraj rano spotkałem się z przedstawicielami wspólnoty katolickiej w katedrze św. Józefa w Abu Zabi - świątyni bardzo prostej - i następnie, po tym spotkaniu odprawiłem dla wszystkich – było ich bardzo wielu - Mszę św. na stadionie miejskim. Powiadają, że może on w swoim obrębie pomieścić 40 tys., a tych którzy stali przed ekranami na zewnątrz stadionu było aż do 150 tys. Odprawiłem tam Eucharystię, głosząc Ewangelię Błogosławieństw. Podczas Mszy św., koncelebrowanej z patriarchami, arcybiskupami większymi i obecnymi biskupami, modliliśmy się szczególnie o pokój i sprawiedliwość, ze szczególną intencją dla Bliskiego Wschodu i Jemenu.

 

Drodzy bracia i siostry, ta podróż należy do „niespodzianek” Boga. Chwalmy Go więc i Jego Opatrzność i módlmy się, aby rzucone ziarno wydało owoce zgodnie z Jego świętą wolą. Dziękuję.

 

                                                                                

 

tłum. st (KAI)

 

 

 

 

 

Rozważania podczas Drogi Krzyżowej w Panamie

 

 

 

Pierwszą stację – Modlitwa Pana Jezusa w Ogrodzie Oliwnym – poświęcono ubogim, młodym i powołaniom a autorem przemyśleń był młody człowiek z Hondurasu. Podkreślił, że ogród Getsemani jest zawsze przypomnieniem milczenia, modlitwy, cierpienia i taki jest Bóg: milczący i dyskretny, nienarzucający się naszej wolności, toteż trzeba przygotować się do uważnego słuchania Jego Słowa, uczyć się odczytywania wydarzeń oczami wiary i bycia otwartymi na niespodzianki Ducha Świętego. «Pani z Suyapy z Hondurasu, łagodna, pokorna i mała Panno, naucz nas, że Jezus jest naszym nauczycielem, wolnością i nadzieją i że ci, którzy są prześladowani na wiele sposobów i w wielu miejscach, czują bratnie pocieszenie całej ludzkości» – modlił się autor rozważań.

 

W stacji drugiej – Jezus zdradzony przez Judasza i aresztowany – modlono się o jedność i w intencji ekumenizmu, a przygotował ją Kubańczyk. «Z serca Kuby krzyczymy, że jesteśmy twórcami wspólnoty, życia, radosnej nadziei, aby podarować światu nowy 'dźwięk' żywotności, szczęśliwego poszukiwania tego, co nas łączy. Droga Kościoła, który jest budowniczym pokoju, przechodzi przez Getsemani, aby w cierpieniu Jezusa znaleźć poparcie do wytyczania mostów, do łącznie woli, uzdrawiania ran i budowania braterskich wspólnot» – prosił autor rozmyślań. Modlił się następnie do Pani Miłosierdzia z Cobre – Patronki swego kraju – aby nauczyła nas, że «Jezus, Jej Syn i nasz Mistrz, nadal prosi, abyśmy 'byli jedno', aby pracować nieustannie na rzecz jedności i braterstwa».

 

Trzecia stacja – Jezus skazany przez Sanhedryn – to modlitwa za Kościół męczenników, przygotowana przez młodzież z Salwadoru. «Głos męczenników będzie zawsze hymnem nadziei, a głos pasterzy będzie nadal pokazywał swej trzódce drogę życia i nadziei, głos umierających za to, że byli wierni Jezusowi, jest wiecznym krzykiem nadziei i błogosławieństwa» – słyszeliśmy w rozważaniach. «Niech Dziewica Pokoju, Pani Salwadoru, przypomina nam, jak bardzo Bóg kocha krew męczenników, która jest nasieniem nadziei i jakże cenne jest w oczach Pana serce ofiarowane za tych wszystkich, którzy są zjednoczeni z Chrystusem, ofiarowując pokój i błogosławieństwo» – brzmiała modlitwa.

 

Stację czwartą – Piotr zapiera się Jezusa – poświęcono ludom tubylczym, a przygotowali ją młodzi Gwatemalczycy. Wskutek doznanych cierpień i wykluczenia «Indianie, pochodzący z tej ziemi, stali się bardzo bliscy Jezusowi tak, iż znalazł się On na ich twarzach, to Jego umiłowane oblicze, które wielbimy wyryte i namalowane z miłością; oblicze braci» – głosiły rozważania. A w modlitwie na zakończenie ich proszono Pana, aby wybaczył nam, że «nie umiemy rozpoznać wartości każdego stworzenia, że nadal uważamy je za przedmiot użytkowy i panowania nad nim a nie nauczyliśmy się kontemplować jego piękna, dziękować za jego wspaniałość oraz szanować jego integralności i kultury».

 

Stacja piąta – Jezus osądzony przez Piłata – to modlitwa w intencji ekologii i wspólnego domu, opracowana przez młodzież z Kostaryki. To typowe, że tak wielu ludzi uważa, iż wszystko należy do nich, do życia, osób, świata. Jezus w obliczu przedstawiciela cesarza proponuje nam wymowny i wspaniały kontrast: jest Panem wszystkich i pewnego dnia całe stworzenie stanie w obliczu Jego chwalebnej obecnością, gdyż to Bóg złożył w ręce ludzkości ten cudowny świat, pełen piękna i harmonii. «Z Kostaryki Madonna Aniołów przypomina nam, że Pan, skazany na niesprawiedliwą śmierć, będzie Panem wszystkiego. i Razem z Nim wołamy: 'Bądź pochwalony, mój Panie, przez naszą siostrę matkę ziemię, która nas podtrzymuje i wytwarza różne owoce z kolorowymi kwiatami i ziołami" - brzmiała modlitwa końcowa.

 

W szóstej stacji - Jezus ubiczowany i cierniem ukoronowany - modlono się za migrantów i uchodźców, a przygotowali ją młodzi Wenezuelczycy. Biczowanie i korona cierniowa nadal ranią okrutnie oblicze i ciało Jezusa, który chciał, abyśmy Go znaleźli w bólu migrantów i w niepokoju uchodźców. On sam w dzieciństwie uciekał do Egiptu i słyszał kroki tych, którzy wczoraj i dziś brutalnie prześladują tych, którzy nie tylko stracili wszystko, ale widzą zamknięte granice i bramy. Niech Pani z Coromoto, która wędrowała z bijącym sercem z tak wieloma migrantami i uchodźcami, pomoże nam leczyć, uzdrawiać i napełniać nadzieją ubiczowane i ukoronowane cierniami serca tych licznych ludzi, którzy opuścili swą ojczyznę.

 

Siódma stacja - Jezus bierze krzyż na ramiona - to modlitwa za ofiary, przygotowana przez młodych Haitańczyków. To św. Jan Paweł II podarował nam transparent nadziei w postaci pielgrzymującego Krzyża Światowych Dni Młodzieży - jest to standard Jezusa, znak poddania się, niosącego zbawienie, miłości obejmującej wszystkich, rozpostartych ramion Zbawiciela, który ze Świętego Drzewa uczynił znak chwały, tron zabitego Baranka, Sąd, na którym jesteśmy sądzeni w miłości. "Niech Pani od Wieczystej Pomocy, czczona z wielką miłością na Haiti, ukaże nam Jezusa, który spotkał Ją na drodze krzyżowej, Ją - Matkę Pocieszenia i siły" - modlili się uczestnicy tej Via Crucis.

 

Stacja ósma - Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Jezusowi - jest modlitwą za młodych i o nadzieję, a przygotowali ją wraz z rozważaniami Brazylijczycy. Młodzi znają solidarność, współczucie, dzielone wspólnie życie, spotkania budujące mosty i otwierające drogi braterstwa Na drodze zwycięstwa Jezusa, którą obecnie przemierzamy, Szymon z Cyreny reprezentuje nas, przywołuje nas i nas zachęca, aby wszystkie inicjatywy, zrodzone przez braterstwo i solidarność, znalazły w tej stacji niezawodne uzasadnienie. "Niech Pani Niepokalanie Poczęta z Aparecidy nauczy nas bycia wielkodusznymi i ofiarowania całej naszej solidarności chrześcijańskiej, która w świetle Ewangelii nazywa się miłością i pozwala nam napełniać świat naszą promienną radością, zwaną nadzieją" - modlili się autorzy rozważań.

 

Stacja dziewiąta - Jezus spotyka niewiasty jerozolimskie - ma za temat przemoc wobec kobiet i przygotowali ją młodzi z Dominikany. Kobiety z Jerozolimy mają odwagę ofiarować nam blask łaski i cnót kobiet biblijnych, które je poprzedziły: Ewy, Sary, Rebeki, Racheli, Judyty, Esery, Noemi czy Rut a w Nowym Testamencie są to m.in. Elżbieta, Maria Magdalena, Salome, a później te, które stały się kamieniami jaśniejącymi na drodze Kościoła: matki, męczennice, lekarki, założycielki, misjonarki... "Niech z Dominikany Nasza Pani z Altagracia, Panna wierna, Pani Chwalebna, która jest pierwowzorem każdej kobiety, przypomina nam miłość, jaką Jezus okazywał kobietom swoich czasów i niech pomoże nam przezwyciężyć wszelką dyskryminację, wszelki handel ludźmi, wszelką przemoc, aby godność wszystkich kobiet zajaśniała w swym blasku" - prosili Dominikańczycy.

 

Motywem przewodnim stacji dziesiątej - Jezus ukrzyżowany - były prawa człowieka, a modlili się o nie Kolumbijczycy. Z drzewa Krzyża, zasadzonego na Kalwarii, Jezus jawi się jak Pan, a przybity do niego jest ostatecznym znakiem miłości Boga, który wyciąga ramiona, aby objąć nimi i przyjąć wszystkich, aby stać się ołtarzem, na którym życie ofiarowane w ofierze paschalnej staje się Życiem, Światłem i Miłosierdziem dla wszystkich. "Kolumbia, która odczuła w sposób jakże dramatyczny ból przemocy i braku miłości, przypomina nam, że w Ukrzyżowanym świat znajduje prawdziwą miłość, która jedna i zbawia. Niech Maryja Różańcowa z Chiquinquirá przypomina nam, że w radości, świetle, bólu i chwale życia Jezusa dany jest nam prawdziwy pokój".

 

Stacja jedenasta - Jezus obiecuje swe Królestwo dobremu łotrowi - ma za temat korupcję, a zajęli się tym młodzi z Portoryko. Jezus na krzyżu ma klucz do drzwi królestwa nadziei i może otworzyć się na wszystkie miłosierne serca Ojca. Wszyscy mamy miejsce tam, gdzie jest miłość i przebaczenie dla wszystkich. Nie możemy zapominać, że pozostaje tajemnicą to, jak ukrzyżowany łotr rozpoznał w swym towarzyszy męki oblicze króla który jest gotów otworzyć mu królestwo życia i pokoju. "Niech Pani Opatrzności Bożej z Portoryko przypomina nam, że Jej Syn Jezus, leżący w Jej łonie, jako jedyny prowadzi nas do Bramy Życia i do świetlistego Królestwa dobra i prawdy".

 

Stacja dwunasta - ukrzyżowany Jezus powierza swą Matkę Uczniowi - była poświęcona matkom i przygotowali ją młodzi z Belize. Nie można żyć bez matki, a Maryja, która wydała w Betlejem błogosławiony owoc swego łona, idzie za swym Synem w wielkodusznym i posłusznym milczeniu, pokazuje to w Kanie, a zwłaszcza na Kalwarii. Dniom Młodzieży zawsze towarzyszyła Maryja. Będąc matką uczniów i wiecznie młodą, nadal z macierzyńską dobrocią czuwa nad kruchością młodości, troszczy się o potrzebę czułości i chce bronić młodych przed szałem grzechu i goryczą samotności. "Niech Niepokalanie Poczęta, tak pokorna, prosta, Matka, Patronka Stanów Zjednoczonych, nadal nam towarzyszy na naszej drodze i niech nas broni od surowości rozpaczy, abyśmy stawali się prawdziwymi uczniami Krzyża".

 

Stacja trzynasta - Jezus umiera na krzyżu - to rozważania i modlitwy wokół terroryzmu i zabójstw, przygotowane przez młodych z Meksyku. Śmierć Jezusa na krzyżu jest jednocześnie poświęceniem, ofiarą, darem i światłem. Niełatwo jest zrozumieć, jak bolesna śmierć może być źródłem życia, ale Baranek złożony w ofierze, Pan życia, na świętym drzewie złożył wszystkie ofiary Starego Przymierza i rozpoczął swoją chwalebną śmiercią nowy czas życia, pokoju i nadziei. W naszym świecie terroryzm zniszczył wiele istnień ludzkich i Jezus, zmarły na krzyżu, staje się głosem licznych ofiar, aby powiedzieć nam, z jaką miłością winniśmy bronić, szanować i troszczyć się o życie. "Pani z Guadalupe, którą męczennicy meksykańscy obejmowali z miłością w chwilach tortur, niech nadal okazuje nam jaśniejące oblicze ukrzyżowanego Pana i niech nas nauczy siać nadzieję tam, gdzie brak miłości przeszył serce ludzkości".

 

Stacja czternasta - Jezus złożony do grobu - była poświęcona aborcji i przygotowali ją młodzi Nikaraguańczycy. Według Ewangelii grób Chrystusa znajdował się w ogrodzie i w ogrodzie rozpoczęło się także życie. Życie rozkwita w ciele Jezusa, który namaszczony balsamem, owinięty w całun jednolicie uszyty, czeka świtu paschalnego, aby zmartwychwstać jak zwycięzca. Jest wiele pięknych grobowców, inne niepozorne, ale jest grób, który woła do nieba i demaskuje straszne okrucieństwo ludzkości - grób, który się otwiera w łonach matek, które wyrywają życie niewinnych istot. Jest to grób, do którego wkładają nowych niewinnych męczenników, ofiary aborcji, które - niczym dzieci z Betlejem - nadal krzyczą przed światem, jest to krzyk ich rozerwanych ciałek, głęboki smutek ich złamanych praw, największa niesprawiedliwość, która zaprzecza prawu do życia.

 

"Przenajczystsza, Niepokalanie Poczęta, która królujesz w Nikaragui, naucz nas świętej wartości życia od jego poczęcia do naturalnego końca, aby nikt nie mógł już tworzyć grobów w świętych łonach matek" - modlili się w ostatniej stacji młodzi z przeżywającego obecnie wielkie trudności kraju środkowoamerykańskiego.

 

 

 

kg (KAI)

 

 

 

 

Przemówienie Papieża Franciszka

 

Drodzy młodzi!

Jak dobrze spotkać się znowu i uczynić to na tej ziemi, która nas gości wieloma barwami i z wielką serdecznością! Światowe Dni Młodzieży dotarłszy do Panamy znowu są świętem, świętem radości i nadziei dla całego Kościoła, a dla świata wielkim świadectwem wiary.

Pamiętam, że w Krakowie niektórzy pytali mnie, czy zamierzam być w Panamie, a ja odpowiedziałem im: „Nie wiem, ale Piotr na pewno tam będzie. Piotr tam będzie”. Dzisiaj mówię wam z radością: Piotr jest z wami, aby świętować i odnowić wiarę i nadzieję. Piotr i Kościół idą z wami i chcą wam powiedzieć, byście się nie lękali, byście szli naprzód z tą odnawiającą energią i stałym pragnieniem, które nam pomagają i mobilizują do bycia bardziej radosnymi i bardziej dyspozycyjnymi, do bycia bardziej „świadkami Ewangelii”. Iść naprzód, nie po to, aby tworzyć jakiś Kościół paralelny, bardziej „rozrywkowy” czy „cool” w wydarzeniu dla młodych, z jakimiś elementami dekoracyjnymi, jakby to miało uczynić was szczęśliwymi. Myślenie w ten sposób byłoby brakiem szacunku dla was i tego wszystkiego, co Duch mówi nam poprzez was.

Wręcz przeciwnie! Chcemy odkryć i rozbudzić wraz z wami nieustanną nowość i młodość Kościoła, otwierając się nieustannie na tę łaskę Ducha Świętego, działającą wiele razy, na nową Pięćdziesiątnicę (por. SYNOD POŚWIĘCONY MŁODZIEŻY, Dokument końcowy, 60). A jest to możliwe tylko pod warunkiem, że podobnie, jak to przeżyliśmy już niedawno na Synodzie, potrafimy iść, słuchając siebie i słuchać, uzupełniając się nawzajem, jeśli potrafimy dawać świadectwo, głosząc Pana w służbie naszym braciom; jest to zawsze rzecz jasna konkretna służba. Nie jest to służba „jak z obrazków reklamowych”: jest to służba konkretna- Jeśli będąc młodymi wyruszamy w drogę, zawsze młodzi jak w dziejach Ameryki. Myślę o was, którzy jako pierwsi podążaliście w tym Dniu, młodych należących do rdzennych ludów, byliście pierwsi w Ameryce i pierwsi, którzy przeszli drogę na tym spotkaniu. Wielkie brawa, silne! A także i wy młodzi potomkowie Afrykańczyków: wy też się spotkaliście i poprzedziliście nas. Kolejne brawa!

Wiem, że dotarcie tutaj było łatwe. Wiem o wysiłkach, ofiarach, jakie podjęliście, aby móc uczestniczyć w tym Dniu. Wiele dni pracy i poświęcenia, spotkania refleksji i modlitwy sprawiają, że sama pielgrzymka stanowi nagrodę. Uczeń to nie tylko ten, który przybywa na dane miejsce, ale ten, który zaczyna zdecydowanie, który nie boi się podjąć ryzyka i wyruszyć w drogę. Jeżeli ktoś wyrusza w drogę, już jest uczniem. Jeśli stoisz w miejscu, przegrałeś. Trzeba zacząć iść, to jest największą radością ucznia. Nie baliście się zaryzykować i iść. A dzisiaj możemy tańczyć, bo to święto zaczęło się dawno temu w każdej ze wspólnot.

Dopiero co usłyszeliśmy podczas prezentacji, widzieliśmy po flagach, że pochodzimy z różnych kultur i narodów, mówimy różnymi językami, nosimy różne szaty. Każdy z naszych narodów przeżył różne historie i sytuacje. Wiele rzeczy może nas różnić, ale nic z tego nie powstrzymało nas od spotkania, wiele różnic nie przeszkodziło nam, by się spotykać i być razem, bawić się razem, świętować razem, wyznając razem Jezusa Chrystusa.

Nic nas nie powstrzymało. Jest to możliwe, ponieważ wiemy, że jest Ktoś, kto nas jednoczy, jest czyni nas braćmi. Wy, drodzy przyjaciele, podjęliście wiele wyrzeczeń, abyście mogli się spotkać i stać się w ten sposób prawdziwymi mistrzami i budowniczymi kultury spotkania. Dzięki temu stajecie się mistrzami i budowniczymi kultury spotkania, która polega na: „Cześć, jak się masz? Cześć, do zobaczenia wkrótce”.

Nie, kultura spotkania jest tym, co sprawia, że kroczymy razem z naszymi różnicami, ale z miłością, wszyscy zjednoczeni na tej samej drodze. Waszymi gestami i postawami, waszymi spojrzeniami, pragnieniami a nade wszystko waszą wrażliwością zaprzeczacie i podważacie wszystkie te wypowiedzi, które koncentrują się i starają się stwarzać podziały, te wypowiedzi, które starają się wykluczać i eliminować tych, którzy „nie są tacy, jak my”. Jak w różnych krajach Ameryki mówimy „Nie są ludźmi GCU [ludźmi jak my]. Zaprzeczajcie temu. Wszyscy są ludźmi takimi jak my, wszyscy, z naszymi różnicami. A dzieje się tak dlatego, że wyczuwacie, iż „prawdziwa miłość nie znosi słusznych różnic, ale łączy je harmonijnie w wyższą jedność” (BENEDYKT XVI, Homilia 25 stycznia 2006; w: L’Osservatore Romano, wyd. pl. n. 3(281)/2006, s. 29.).

Powtarzam: „prawdziwa miłość nie znosi słusznych różnic, ale łączy je harmonijnie w wyższą jedność”. Czy wiecie, kto to powiedział? Wiecie? Papież Benedykt XVI, który na nas patrzy, a my skierujmy do niego nasze brawa, posyłamy jemu stąd pozdrowienia! Patrzy na nas w telewizji. Wszyscy pozdrówmy rękoma Papieża Benedykta!

Wręcz przeciwnie, wiemy, że ojciec kłamstwa, diabeł zawsze woli lud podzielony i kłótliwy. Jest on mistrzem podziału i boi się ludu, którzy uczy się pracować razem. To jest kryterium służące odróżnieniu osób: budowniczych mostów od budowniczych murów. Budowniczowie murów, którzy sieją strach próbują dzielić i zastraszyć ludzi. Natomiast wy chcecie być budowniczymi mostów. Kim chcecie być? [młodzi ludzie odpowiadają: „budowniczymi mostów!”] Dobrze się nauczyliście, to mi się podoba!

Uczycie nas, że spotkanie nie oznacza naśladowania jedni drugich ani też, aby wszyscy myśleli w ten sam sposób, czy też życia w taki sam sposób i powtarzania tych samych rzeczy: tak czynią papugi. Spotkać się to znaczy umieć czynić coś innego: wejść w kulturę spotkania, jest to powołanie i zaproszenie, by mieć odwagę podtrzymywania razem wspólnego marzenia. Wiele rzeczy nas różni, mówimy różnymi językami. Wszyscy ubieramy się inaczej, ale, proszę was, dążymy do wspólnego marzenia. Tak to możemy uczynić. I to nas nie przekreśla, lecz wzbogaca. Marzenie wspaniałe, marzenie zdolne do zaangażowania wszystkich. Marzenia, dla którego Jezus oddał swoje życie na krzyżu, a Duch Święty zstąpił i naznaczył je ogniem w dniu Pięćdziesiątnicy w sercu każdego mężczyzny i kobiety, w sercu każdego, w twoim i moim sercu, także i twoim, w oczekiwaniu, że znajdzie miejsce, by się rozwijać i wzrastać.

Marzenie to nazywa się Jezus, jest zasiane przez Ojca: Boga tak jak On, jak Ojciec, posłany przez Ojca z ufnością, że będzie wzrastać i żyć w każdym sercu. Jest to marzenie konkretne, które jest Osobą, które płynie w naszych żyłach, wstrząsa sercem i sprawia, że tańczy za każdym razem, kiedy słyszymy: „Miłujcie się wzajemnie, jak Ja was umiłowałem. Po tej miłości, którą będziecie mieć jedni do drugich, wszyscy poznają, żeście uczniami moimi”. Jak się nazywa nasze marzenie? [młodzi ludzie odpowiadają: „Jezus!"] Nie słyszę ... [powtarzają: „Jezus!”] Nie słyszę ... [silniej: „Jezus!”]

Pewien święty pochodzący z tych krajów - słuchajcie uważnie – święty z tych krajów - lubił mówić: „Chrześcijaństwo nie jest zespołem prawd, w które należy wierzyć, prawami, które należy przestrzegać lub zakazami. Chrześcijaństwo postrzegane w ten sposób jest odpychające. Chrześcijaństwo to osoba, która mnie bardzo umiłowała, która pragnie i prosi o moją miłość. Chrześcijaństwo to Chrystus” (por. SAN OSCAR ROMERO, Homilía, 6 noviembre 1977). Czy powiemy to wszyscy razem? [razem z młodzieżą] Chrześcijaństwo to Chrystus. Jeszcze raz: Chrześcijaństwo to Chrystus. Jeszcze raz: to Chrystus! To rozwijanie marzenia, za które oddał On życie: miłować z tą samą miłością, z jaką On nas umiłował. Nie pokochał nas w połowie, nie umiłował nas tylko trochę. Umiłował nas całkowicie, napełnił nas czułością, miłością, oddał za nas swe życie.

Zadajemy sobie pytanie: Co nas utrzymuje w jedności? Dlaczego jesteśmy zjednoczeni? Co nas pobudza do spotkania? Czy wiecie, co nas jednoczy? To pewność wypływająca ze świadomości, że zostaliśmy umiłowani serdeczną miłością, której nie chcemy i nie możemy przemilczeć, to miłość, która wzywa nas, abyśmy odpowiedzieli w ten sam sposób: miłością. To miłość Chrystusa nas przynagla (por. 2 Kor 5,14).

Widzicie: miłość która jednoczy jest miłością, która się nie narzuca ani nie przytłacza, miłość, która nie marginalizuje ani nie ucisza i nie milczy, miłość, która nie upokarza ani nie zniewala. Jest to miłość Pana, miłość codzienna, dyskretna i respektująca, miłość wolności i dla wolności, miłość, która leczy i uwzniośla. To miłość Pana, która wie więcej o powstaniach niż upadkach, o pojednaniu niż zakazach, o dawaniu nowej szansy niż potępieniu, o przyszłości niż przeszłości. Jest to milcząca miłość pomocnej ręki w służbie i dawaniu siebie, to miłość, która się nie pyszni, która się nie puszy, pokorna miłość, która daje się innym zawsze z wyciągniętą ręką. To jest miłość, która nas dzisiaj jednoczy.

Pytam cię: Czy wierzysz w tę miłość? [odpowiadają: „tak!”]. I zadam inne pytanie: czy wierzysz, że ta miłość jest warta zachodu? Pewnego razu Jezus osobie, która zadała pytanie, odpowiedział: „Jeśli w to wierzysz, idź i czyń podobnie”. W imieniu Jezusa mówię wam: idźcie i czyńcie podobnie. Nie lękajcie się kochać, nie lękajcie się tej konkretnej miłości, tej miłości, która ma czułość, tej miłości, która jest służbą, tej miłości, która daje życie.

Było to to samo pytanie i to samo powołanie, jakie otrzymała Maryja. Anioł zapytał ją, czy chce nieść to marzenie w swoim łonie i czy chce uczynić je żywym, uczynić je ciałem. Maryja była w wieku wielu z was, wieku wielu dziewcząt takich jak wy. Powiedziała: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!” (Łk 1,38). Zamknijmy wszyscy oczy i pomyślmy o Maryi. Nie była głupia, wiedziała, co czuło jej serce, wiedziała, czym jest miłość i odpowiedziała: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!”.

W tej krótkiej chwili milczenia, w której Jezus mówi każdemu - tobie, tobie, tobie : „Czy słyszysz to? Czy chcesz?”. Pomyśl o Maryi i odpowiedz: „Chcę służyć Panu. Niech mi się stanie według Twego słowa”. Maryja potrafiła powiedzieć „tak”. Odważyła się dać życie marzeniu Boga. O to właśnie pyta nas dzisiaj: Czy chcesz nadać ciało twoimi rękoma, twoimi stopami, oczyma, sercem marzeniu Boga? Czy chcesz, aby miłość Ojca otworzyła Tobie nowe perspektywy i prowadziła drogami, jakich nigdy sobie nie wyobrażałeś i o jakich nie myślałeś, nie marzyłeś ani nie oczekiwałeś, które radują i sprawiają, że serce śpiewa i tańczy?

Czy mamy odwagę, by powiedzieć aniołowi, jak Maryja: oto my, słudzy Pana, nich nam się stanie…? Nie odpowiadajcie w tej chwili, niech każdy odpowie w swoim sercu. Są takie pytania, na które odpowiada się wyłączenie w milczeniu.

Drodzy młodzi: ten Dzień nie będzie źródłem nadziei z powodu dokumentu końcowego, uzgodnionego przesłania czy programu do realizacji. Nie, to nie będzie tak. Tym, co da najwięcej nadziei w tym spotkaniu, będą wasze twarze i modlitwa. To da nadzieję. Z twarzą z powrócicie do domu, ze sercem przemienionym, z którym powrócicie do domu, z modlitwą, której nauczyliście się odmawiać z tym przemienionym sercem. Tym, co da najwięcej nadziei na tym spotkaniu, będą wasze twarze, wasza modlitwa. I każdy powróci do domu z nową siłą, która rodzi się za każdym razem, gdy spotykamy się z innymi i z Panem, napełnieni Duchem Świętym, aby pamiętać i podtrzymywać to marzenie, które czyni nas braćmi. Jesteśmy powołani, abyśmy nie pozwolili na jego zamrożenie w sercu świata: gdziekolwiek się znajdziemy, niezależnie od tego, co będziemy czynili, będziemy mogli spojrzeć w górę i powiedzieć: „Panie, naucz mnie kochać tak, jak Ty nas umiłowałeś”. Czy chcecie to powtórzyć wraz ze mną?: „Panie, naucz mnie kochać tak, jak Ty nas umiłowałeś”. [razem z młodzieżą] „Panie, naucz mnie kochać tak, jak Ty nas umiłowałeś”. Silniej, czy ochrypliście. "„Panie, naucz mnie kochać tak, jak Ty nas umiłowałeś”.

Dobrze, a biorąc pod uwagę, że chcemy być dobrzy i dobrze wychowani, nie możemy zakończyć tego pierwszego spotkania bez podziękowań. Dziękuję wszystkim, którzy z wielkim entuzjazmem przygotowali ten Światowy Dzień Młodzieży, to wszystko. Dziękuję, mocno. Dziękuję za odwagę, by budować i gościć, za powiedzenie „tak” Bożemu marzeniu, żeby widzieć swoje zjednoczone dzieci. Dziękuję arcybiskupowi José Ulloa i całemu jego zespołowi za dopomożenie w sprawieniu, aby dzisiaj Panama była nie tylko kanałem łączącym morza, ale także kanałem, w którym marzenie Boga stale znajduje inne małe kanały, aby wzrastać, pomnażać się i promieniować we wszystkich zakątkach świata.

Przyjaciele, niech Jezus was błogosławi! Życzę wam tego z całego serca. Niech Matka Boża Starsza (Santa Maria la Antigua), niech będzie z wami, niech was chroni, abyśmy jak ona mogli mówić bez lęku: „Oto jestem. Niech mi się stanie”.

Dziękuję!

 

tlum. st (KAI)