Parafia św. Wawrzyńca w Regulicach

luty 201816piątek

WIZYTACJA KANONICZNA BISKUPIA

Autor: ks. Jan Piwowarczyk

3 czerwca 2018 r. w niedzielę, odbędzie się w naszej parafii kanoniczna wizytacja biskupia, której dokona Jego Ekscelencja Ksiądz Biskup Jan Zając, biskup pomocniczy krakowski.

Krótka biografia Ks. Biskupa:

Jego Ekscelencja Ksiądz Biskup Jan Zając (ur. 20 czerwca 1939 w Libiążu) - biskup pomocniczy i wikariusz generalny arcybiskupa metropolity krakowskiego w latach 2004-2014, rektor Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie - Łagiewnikach w latach 2002-2014. Jego zawołanie biskupie brzmi: "Wstańcie, chodźmy".

Syn Piotra i Jadwigi z d. Klamka. Ukończył szkołę podstawową w Libiążu w 1953, po czym podjął naukę w Liceum Ogólnokształcącym w Chrzanowie, gdzie zdał egzamin maturalny w 1957. W październiku tego samego roku rozpoczął studia filozoficzno-teologiczne w Wyższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Krakowskiej. Po sześciu latach studiów, 23 czerwca 1963 otrzymał święcenia kapłańskie w katedrze wawelskiej z rąk późniejszego papieża, biskupa Karola Wojtyły.

Jako wikariusz pracował w parafiach:

  • pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Międzybrodziu Żywieckim (1963-1967);
  • pw. Matki Bożej Królowej Polski w Chełmku (1967-1970);
  • pw. Ofiarowania Matki Bożej w Wadowicach (1970-1971).

Od czerwca 1971 do sierpnia 1977 pełnił obowiązki ojca duchownego w Wyższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Krakowskiej, po czym do czerwca 1980 był duszpasterzem jednego z czterech rejonów parafii pw. Matki Bożej Królowej Polski w Nowej Hucie. W czerwcu 1980 został proboszczem parafii pw. św. Szczepana w Krakowie.

4 listopada 1984 został mianowany rektorem Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Krakowskiej i pełnił tę funkcję przez 9 lat. W czerwcu 1993 objął funkcję dyrektora Wydziału Koordynacji Duszpasterstwa Archidiecezji Krakowskiej. Od czerwca 1998 pełnił również posługę ojca duchownego w ramach Studium Formacji Stałej Kapłanów Archidiecezji Krakowskiej. Należy do Rady Kapłańskiej, Rady Duszpasterskiej i Kolegium Konsultorów. Jest kanonikiem Kapituły Metropolitalnej na Wawelu i protonotariuszem apostolskim. W 1999 został wikariuszem biskupim ds. duszpasterstwa.

Od 2002 był rektorem Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach. 14 sierpnia 2004 wspólnie z ks. Józefem Guzdkiem został mianowany przez papieża Jana Pawła II biskupem pomocniczym archidiecezji krakowskiej. Wyświęcony na biskupa 15 września 2004 roku. Mianowany wikariuszem generalnym przez arcybiskupa Stanisława Dziwisza w 2005 roku.

W ramach Konferencji Episkopatu Polski pełni funkcję przewodniczącego Komisji Charytatywnej oraz Zespołu ds. Sanktuariów.

 

 

luty 201814środa

LIST PASTERSKI NA WIELKI POST 2018

Autor: ks. Jan Piwowarczyk

List pasterski Arcybiskupa Marka Jędraszewskiego na Wielki Post 2018 roku.

 

          Ukochani Archidiecezjanie!


          „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!" (Mk 1, 15). Tak właśnie brzmią pierwsze słowa Chrystusa, jakie św. Marek zawarł w swej Ewangelii. W jakiejś mierze stanowią one jej podstawowe przesłanie.
Mamy zatem najpierw uwierzyć w Ewangelię. Jej zasadniczą treść wyjaśniał nam św. Piotr w swoim Pierwszym Liście, pisząc, że Chrystus „umarł za grzechy, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby [nas] do Boga przyprowadzić" (1 P 3, 18a). Został On „wprawdzie zabity na ciele", ale trzeciego dnia zmartwychwstał, „powołany do życia Duchem" (por. 1 P 3, 18b). Obecnie „jest po prawicy Bożej, gdyż poszedł do nieba, gdzie poddani Mu zostali Aniołowie i Władze, i Moce" (1 P 3, 22).
Ta Ewangelia, czyli Dobra Nowina o zbawieniu, jakiego dokonał Jezus Chrystus, domaga się od nas nie tylko czysto intelektualnego uznania i przyjęcia, ale także zmiany naszego dotychczasowego sposobu myślenia i postępowania. Domaga się zatem wewnętrznego, niekiedy wprost radykalnego nawrócenia. Kiedy więc Chrystus dzisiaj, w Pierwszą Niedzielę Wielkiego Postu, woła do nas: „Nawracajcie się!", pragnie, abyśmy, po odrzuceniu już na chrzcie „dawnego człowieka" (por. Ef 4, 22), konsekwentnie szli drogą Ewangelii.


          Drodzy Archidiecezjanie!

          Patrząc na prawie już dwa tysiące lat trwające dzieje Kościoła, bez trudu odnajdujemy w nich wspaniałe przykłady ludzi, którzy z całą powagą wzięli sobie do serca Chrystusowe wezwanie: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!". Do ich grona należy Służebnica Boża Hanna Chrzanowska, świecka pielęgniarka, której beatyfikacja będzie miała miejsce już niedługo, w sobotę 28 kwietnia br. w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w krakowskich Łagiewnikach. Urodziła się w 1902 roku w Warszawie, jednakże większość swojego życia spędziła w Krakowie. Dzieciństwo i młodość przeżyła w okresie zaborów i w czasie pierwszej wojny światowej. Jej powołanie do służby pielęgniarskiej rozwinęło się w okresie międzywojennym. Kiedy wybuchła druga wojna światowa, zgłosiła się jako wolontariuszka do pracy w Obywatelskim Komitecie Pomocy Społecznej działającym pod przewodnictwem abp. Adama Stefana Sapiehy, a następnie uczestniczyła w pracach Polskiego Komitetu Opiekuńczego w Sekcji Pomocy Wysiedlonym jako kierownik działu opieki domowej, później jako przewodnicząca Sekcji Opieki nad Przesiedlonymi i Uchodźcami. Po zakończeniu wojny, w trudnych czasach komunizmu, cały swój czas i wszystkie swoje zdolności poświęcała nie tylko dziełu niesienia pomocy chorym, ale także zawodowej i równocześnie duchowej formacji pielęgniarek.
          Praca na rzecz chorych i potrzebujących wyrastała z jej naturalnej wrażliwości na drugiego człowieka, jednakże początkowo bez jakiegokolwiek odniesienia do inspiracji religijnych. Po latach, w swoim Pamiętniku wyznała: „Wzrastałam w atmosferze pomocy drugim. (...) A teraz rzecz ważna, najważniejsza, zasadnicza. Nigdy nie słyszałam - ja, która wzrosłam w atmosferze dobroczynności i dobroci, że się ją pełni dla miłości Boga i z miłości Boga. Nigdy nie powiedziano mi, że mam być dobra z powodu Boga i dla Boga. (...) Były to nakazy obowiązku". Trudno się zresztą temu dziwić, skoro wzrastała w domu, który był pozbawiony religijnej atmosfery. „Oboje rodzice - pisała w Pamiętniku - byli wtedy niewierzący: i moja matka (w paszporcie wyznania ewangelicko-augsburskiego) długie lata w mękach ateistycznego pesymizmu i mój ojciec (w paszporcie rzymski katolik) pozytywistyczny wówczas liberał". Dopiero osobiste spotkanie z ogromem ludzkich cierpień w czasie drugiej wojny światowej sprawiło, że stopniowo zaczęła odchodzić od czysto świeckiego patrzenia na konieczność udzielania pomocy innym. Zaczął dokonywać się w niej wewnętrzny przełom. Wiara w Boga, objawionego nam przez Jezusa Chrystusa, zaczęła coraz bardziej przenikać jej sposób rozumienia sensu swego życia i pielęgniarskiej posługi. Hanna Chrzanowska zaczęła się codziennie modlić, z kolei modlitwa pozwalała jej odkrywać znaczenie Eucharystii. Prawdziwie głęboko zwrot duchowy nastąpił w okresie powojennym, do czego przyczyniły się częste wyjazdy do Tyńca i żywy kontakt z duchowością benedyktyńską, zwłaszcza poprzez uczestnictwo w obchodach Świętego Triduum Paschalnego. Prawda o Chrystusie ukrzyżowanym i zmartwychwstałym, czyli istota przesłania Ewangelii, kazała jej w zupełnie innym świetle spojrzeć na problemy ludzi cierpiących i umierających, z którymi na co dzień spotykała się w swej pracy jako pielęgniarka. Kiedy rok przed śmiercią wygłaszała referat na temat zaangażowania na rzecz osób, które obłożnie chore, częstokroć w opuszczeniu i samotności, przebywały w swych domach, wyznała: „U podstaw koncepcji naszej pracy od samego początku leżał motyw religijny. Pomoc w niesieniu krzyża chorym, a w nich Chrystusowi". W cierpiącym człowieku dostrzegała rysy cierpiącego Chrystusa, a równocześnie pielęgniarską służbę temu człowiekowi pojmowała jako osobistą odpowiedź na Boże powołanie. To właśnie przekonanie pozwoliło jej powiedzieć: „Fakt naszego wyboru zawodu, nasza akceptacja służby, o ile jesteśmy katolikami, to akceptacja powołania przez Boga".
       Hanna Chrzanowska była inicjatorką opieki pielęgniarskiej, którą - jej zdaniem - należało rozwijać w ramach życia parafialnego. Dlatego też postulowała, aby księża proboszczowie rozszerzali opiekę nad chorymi przebywającymi w domach znajdujących się na terenie ich parafii. W wyniku jej starań wprowadzono możliwość odprawiania Mszy świętych w domach osób obłożnie chorych. Jest rzeczą godną przypomnienia, że w roku 1960, w okresie Wielkiego Postu, wraz z nią odwiedził domy trzydziestu pięciu chorych biskup krakowski Karol Wojtyła. Hannie Chrzanowskiej bardzo zależało także na tym, aby chorzy, oprócz pomocy duchowej i materialnej, mieli również zabezpieczoną pomoc ze strony pielęgniarki przychodzącej do ich domów. Zapoczątkowała zatem ten system pomocy, który dzisiaj nazywamy hospicjum domowym.

          Ostatnie lata jej życia były naznaczone osobistym cierpieniem, związanym z chorobą nowotworową. Zmarła 29 kwietnia 1973 roku. Żegnając ją na cmentarzu rakowickim w Krakowie, kardynał Wojtyła powiedział między innymi: „Dziękujemy Ci, Pani Hanno, za to, że byłaś wśród nas; że byłaś taka, jaka byłaś. Dziękują Ci za to opiekunki chorych, siostry zakonne, pielęgniarki, młodzież akademicka - cały Kościół krakowski. Dziękuję Ci za to, jako biskup Kościoła krakowskiego. Byłaś dla mnie ogromną pomocą i oparciem. A raczej dziękujemy Bogu za to, że byłaś wśród nas taka, jaka byłaś - z tą Twoją wielką prostotą, z tym wewnętrznym spokojem, a zarazem z tym wewnętrznym żarem; że byłaś wśród nas jakimś wcieleniem Chrystusowych błogosławieństw z Kazania na Górze; zwłaszcza tego, kiedy mówił: Błogosławieni miłosierni. Dziękujemy Panu Bogu za to życie, które miało taką wymowę, które pozostawiło nam takie świadectwo; tak bardzo przejrzyste, tak bardzo czytelne...".


           Ukochani Archidiecezjanie!

        Postać Sługi Bożej Hanny Chrzanowskiej, a już niedługo Błogosławionej świętego, katolickiego i apostolskiego Kościoła, głęboko wpisuje się w obchodzoną w tym roku setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości po 123 latach zaborów. Urodziła się w czasach rozbiorów, przez dwadzieścia lat radowała się wolną Polską, doświadczyła tragedii drugiej wojny światowej, na koniec zmagała się o ducha prawdziwie bratniej miłości w trudnych czasach komunizmu, który usiłował wyrwać wiarę z serc Polaków. Swoim życiem pokazywała, jak nieustannie trzeba zmagać się o utrzymanie w sobie i przekazywanie innym daru wolności. Pod tym względem jest wspaniałym wzorem na dzisiejsze czasy, kiedy to pod hasłami wolności absolutnej pragnie się nas na nowo zniewolić i pozbawić prawdziwej wolności. Nie wolno nam, Drodzy Bracia i Siostry, zapomnieć o słowach św. Pawła Apostoła z Listu do Galatów: „ku wolności wyswobodził nas Chrystus" (Ga 5, 1). Inaczej mówiąc, bez przyjęcia Chrystusowej Ewangelii nigdy nie możemy być ludźmi prawdziwie wolnymi. Dlatego też zachęcam Was wszystkich do gorącej modlitwy za siebie, a także za naszą Ojczyznę i za Kościół w naszej Ojczyźnie. Niech te intencje wracają często podczas nabożeństw Drogi Krzyżowej, Gorzkich Żali, wielkopostnych rekolekcji, pielgrzymowania do kościołów stacyjnych, a także w osobistym, codziennym różańcu. Zachęcam Was, Najmilsi, do licznego udziału w Jubileuszowej Nowennie związanej ze stuleciem odzyskania niepodległości, podczas której pod patronatem wielkich błogosławionych i świętych Ziemi Krakowskiej przez dziewięć miesięcy - od lutego do października tego roku - będziemy się modlić w najrozmaitszych sprawach dotyczących naszego życia rodzinnego, społecznego i narodowego. Pragniemy wspólnie prosić Boga, abyśmy skarb wolności, którym dane jest nam obecnie się radować, potrafili zachować w sobie i przekazać go przyszłym pokoleniom Polaków.

         Na głębokie przeżywanie Wielkiego Postu, czasu nawrócenia, modlitwy, jałmużny i pokuty, a także na modlitwę w intencji naszej Ojczyzny i na jak najlepsze przygotowanie się do beatyfikacji Służebnicy Bożej Hanny Chrzanowskiej, z serca Wam wszystkim, Drodzy Siostry i Bracia, błogosławię

 


+ Marek Jędraszewski
Arcybiskup Metropolita Krakowski

 

luty 20188czwartek

HANNA CHRZANOWSKA

Autor: ks. Jan Piwowarczyk

 

HANNA CHRZANOWSKA MIAŁA INTEGRALNĄ WIZJĘ CZŁOWIEKA CHOREGO ROZMOWA

Hanna Chrzanowska miała integralną wizję człowieka chorego, to znaczy patrzyła na niego całościowo. Chory nie był dla niej przypadkiem, jednostką chorobową, ale człowiekiem - mówi w rozmowie z KAI ks. dr Kazimierz Kubik, duszpasterz pielęgniarek i położnych Archidiecezji Krakowskiej. Zdaniem kapłana, taki punkt widzenia jest dziś bardzo cenny, choć niestety zapominany.

 

 

KAI: Co jest sednem duchowości Hanny Chrzanowskiej? Jak można ją scharakteryzować?

 

Ks. dr Kazimierz Kubik: Odpowiedź na to pytanie odnajdujemy w mowie pogrzebowej, wygłoszonej przez kard. Karola Wojtyłę 2 maja 1973 r. Żegnając Hannę Chrzanowską, dziękował za jej obecność w życiu diecezji, w życiu ludzi chorych, w środowisku pielęgniarskim: „Dziękujemy (...), że byłaś wśród nas jakimś wcieleniem Chrystusowych błogosławieństw z Kazania na Górze, zwłaszcza tego, które mówi: Błogosławieni miłosierni". Jeżeli kard. Wojtyła tak odczytywał posługę i cały charyzmat Hanny Chrzanowskiej, przez pryzmat miłosierdzia i ewangelicznego błogosławieństwa, to my z całą pewnością możemy ją nazwać apostołką Miłosierdzia Bożego. Cała duchowość Hanny skupia się na miłosierdziu. Miłosierdzie ogniskuje wszystkie elementy życia duchowego, które prowadziły ją do zjednoczenia z Jezusem Chrystusem i z Jego Krzyżem, z człowiekiem chorym.

 

KAI: Hanna Chrzanowska wywodziła się z domu o wielkich tradycjach humanistycznych i filantropijnych, choć raczej religijnie obojętnego. Czy jest taki moment w jej życiu, o którym możemy powiedzieć, że spowodował przełom w jej życiu duchowym i sprawił, że Pan Bóg zajął pierwsze miejsce?

 

- Był to raczej proces niż moment. Wiele wskazuje na to, że rozpoczął się już przed wojną, w latach trzydziestych. Jego początek wszakże owiany jest tajemnicą, nieznaną nawet najbliższym. W tym czasie Hanna opublikowała, pod pseudonimem Agnieszka Osiecka, szereg utworów literackich, w tym dwie powieści, w których znajdujemy opis duchowego przełomu bohaterek. O wyraźnej postawie religijnej, postawie wiary Hanny Chrzanowskiej w tamtym czasie, świadczy z pewnością zgłoszenie wraz z innymi pielęgniarkami w 1937 r. wniosku do księcia abp. Adama Stefana Sapiehy o zatwierdzenie statutu Katolickiego Związku Pielęgniarek Polskich, czy fakt publikacji na łamach „Pielęgniarki Polskiej" nacechowanych religijnie artykułów, jak np. „Miłosierdzie Skargi" z 1936 r.

 

Szczególnym okresem duchowego dojrzewania Hanny Chrzanowskiej był czas II wojny światowej i związane z nim bolesne, osobiste przeżycia. Sam wybuch wojny był traumą dla całego społeczeństwa. Dla Hanny i jej rodziny początek wojny okazał się niezwykle tragiczny. Wystarczy wspomnieć uwięzienie ojca w ramach Sonderaktion Krakau i jego śmierć w obozie Sachsenhausen, śmierć jedynego brata Bohdana, doktora filozofii, który zginął w Katyniu, odejście ukochanej ciotki Zofii Szlenkierówny, śmierć serdecznej przyjaciółki w czasie pacyfikacji Zamojszczyzny i wiele innych doświadczeń. Cierpienie własne i drugich przeżywała w duchu wiary, w zjednoczeniu z Bogiem. Wymowną pod tym względem jest wypowiedź matki Hanny - Wandy Chrzanowskiej, zapisana we „Wspomnieniach o Sachsenhausen", oddająca atmosferę pełnego napięcia oczekiwania na wieści od uwięzionego prof. I. Chrzanowskiego: „Jestem tak przygnębiona, że sobie dać rady nie mogę (...) Hania w niedzielę zapłakuje się w kościele". Z modlitwy Hanna czerpała niezwykłą siłę, która pozwalała jej zapominać o sobie i z niemal heroicznym poświęceniem nieść pomoc wielu innym ofiarom wojny.

 

W dalszych latach życie wewnętrzne Hanny będzie ulegać stałemu rozwojowi i pogłębieniu.

 

KAI: Jakie znaczenie dla tego duchowego dojrzewania miały tradycje domu rodzinnego?

 

- Dom, z którego się wywodziła, światopoglądowo można określić jako liberalny czy obojętny, niemniej nacechowany praktykowaniem filantropii, inaczej mówiąc: czynnej miłości bliźniego, i to zarówno ze strony rodziny matki Hanny, jak i ze strony rodziny ojca. Jak sama pisze w „Pamiętniku", ta atmosfera niesienia pomocy innym, gotowości służenia i ponoszenia z tego tytułu pewnych ofiar, towarzyszyła jej od dziecka i była istotną przesłanką dla kształtowania wewnętrznej postawy i podejmowania życiowych wyborów. Pozytywne doświadczenia z dzieciństwa z pewnością miały wpływ na kierunek ewolucji duchowej Hanny Chrzanowskiej w stronę miłości bliźniego.

 

KAI: A jej życie modlitewne?

 

- Oczywiście coraz bardziej zbliżała się do Boga. Łączyła w sobie różne doświadczenia, wewnętrzne i zewnętrzne. Jej życie duchowe stawało się coraz bardziej bogate. Nowego impulsu nabrało wtedy, kiedy w latach pięćdziesiątych zainteresowała się duchowością benedyktyńską, stając się tyniecką oblatką. Bardzo często w opactwie tynieckim uczestniczyła w rekolekcjach, modlitwach, w liturgii benedyktyńskiej. Podejmowała tam medytacje i pozostawała w skupieniu i wyciszeniu wewnętrznym, które krystalizowało coraz bardziej jej duchową sylwetkę. Wiele w tym czasie czytała. Zgłębiała Pismo Święte i dzieła teologiczno-mistyczne. Jednoczyła się często z Chrystusem w ofierze Mszy świętej i podczas adoracji Najświętszego Sakramentu. Odkrywała Go coraz pełniej w swoim sumieniu, w okolicznościach życia, a nade wszystko w człowieku cierpiącym. Ta chrystocentryczna duchowość była niejako zapośredniczona poprzez człowieka chorego, poprzez refleksję nad cierpieniem, dla którego poza chrześcijaństwem nie ma wystarczającej odpowiedzi. Hanna szukając odpowiedzi na pytanie o sens cierpienia, znajdowała ją w Jezusie, w Jego krzyżu. I to także prowadziło ją - poprzez człowieka - do Chrystusa.

 

KAI: Czyli drugi człowiek był jej drogą do Boga?

 

- I na odwrót. Przez Chrystusa cierpiącego docierała do człowieka chorego i dzięki światłu łaski odkrywała w cierpiącym samego Chrystusa, utożsamiając go z Nim samym. Jest to zrozumiałe w świetle Jezusowych słów: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili". Kontemplacja tajemnicy Chrystusa prowadziła ją do czynów miłosierdzia, na wzór Maryi, służebnicy Pańskiej, która „z kwapieniem wielkim" spieszyła, by pomóc Elżbiecie, a także jako Matka Bolesna stała pod krzyżem Syna, dzieląc z Nim ból Jego męki.

 

Niezwykle ważnym rysem duchowości Hanny Chrzanowskiej było dawanie siebie, dzielenie się swoim bogactwem duchowym z innymi. W tym duchu organizowała rekolekcje dla chorych i tworzyła koronne dzieło życia - pielęgniarstwo parafialne. Organizowała także konferencje, dni skupienia, rekolekcje i pielgrzymki dla samych pielęgniarek. Rozpowszechniała wśród nich „Rachunek sumienia pielęgniarki". Wygłaszała referaty dla księży, sióstr zakonnych, kleryków i studentów, przybliżając im problematykę cierpienia i przedstawiając środki niesienia pomocy. Sama podejmowała najprostsze czynności pielęgniarskie wobec szczególnie zaniedbanych chorych. Bezinteresowny dar z siebie konstytuował jej posługę miłosierdzia.

 

W dalszych latach wielki wpływ na jej postawę życiową i duchowość miał kontakt z Kościołem diecezjalnym, a zwłaszcza z księdzem, potem biskupem i kardynałem, Karolem Wojtyłą. Ta bardzo bliska współpraca była kolejnym źródłem umocnienia i afirmacji doświadczenia, które miała za sobą oraz nieustannego pogłębiania życia duchowego.

 

KAI: W jaki sposób Hanna Chrzanowska doświadczała Boga wtedy, gdy przyszło jej dzielić los z chorymi i zapadła na chorobę nowotworową?

 

- Hanna Chrzanowska doświadczała Boga jako wielkie Dobro i Źródło wszelkiej dobroci. Była szczęśliwa, że Bóg tak dobry pomagał jej czynić dobro innym. Nie koncentrowała się na sobie, ale troszczyła o to, aby dzieło pielęgniarstwa według jej rozumienia było kontynuowane. Wyraz tej troski zawarty został w liście do abp. Wojtyły z prośbą o odczytanie go po jej śmierci. Liczyła się z tą rzeczywistością i przyjmowała ją świadomie, pragnąc do końca, mimo cierpienia i związanych z nim niedogodności, dalej służyć chorym, praktykować posługę pielęgniarską, przesyconą miłosierdziem i ofiarowaniem Bogu swoich cierpień. Tego uczyła swoje współpracownice i tym sposobem myślenia dzieliła się również z osobami chorymi, dla których możliwość pogłębienia sensu tego, co przeżywają, była niezmiernie ważna. Wychodziła naprzeciw trudnym pytaniom, bo sama przecież musiała sobie na nie odpowiedzieć.

 

W ciężkim czasie choroby pojmowała Boga jako Ojca Miłosiernego, który jest, czuwa, prowadzi człowieka właściwymi dla niego drogami, prowadzi do Siebie. Hanna Chrzanowska pojmowała swoje życie jako pielgrzymkę do domu Ojca. Tę prawdę odkrywamy w napisanej przez Hannę rok przed śmiercią modlitwie: „Każdy siwiejący włos niech będzie radośnie przyjęty jako zapowiedź odlotu do Ciebie. Każdy krok obolałej nogi zbliża mnie do Ciebie, Ojcze".

 

KAI: Przyszła błogosławiona spotykała się z ludźmi, którzy żyli w skrajnej biedzie i opuszczeniu. Obcowała na co dzień z niekiedy niewyobrażalnym bólem i nędzą ludzką i przez to jest porównywana do Matki Teresy z Kalkuty. Miewała jak ona swoje noce ciemne? Życie w ciągłej konfrontacji z cierpieniem nie budziło w niej wątpliwości?

 

- Jeśli tego typu doświadczenia się pojawiały, to z pewnością nie w takim stopniu, jak te, które opisywała Matka Teresa. Święta z Kalkuty przeżywała bardzo długotrwałe stany nocy ciemnej, może nawet dominowały one w jej życiu. U Hanny Chrzanowskiej możemy wskazać pewne momenty, które świadczą o tego typu doświadczeniu. W pisanym przez nią „Pamiętniku" znajdujemy takie oto słowa: „Rok 1956 i 1957 to był dla mnie okres przełomu. Wiem, że ani za mego życia, ani po mojej śmierci, nikt z tych, co go znają, nic nie wyjawi. Są cierpienia tak ostre, że na szczęście dla człowieka już się całej ich ostrości nie odczuwa, jak się nie słyszy ultradźwięków. Widzi je, słyszy i ocenia, jeden tylko Bóg na szlakach swej własnej, dla nas niedostępnej, absolutnej sprawiedliwości". To poruszające wyznanie, otoczone właściwą dla Hanny dyskrecją, wydaje się być przeżyciem ograniczonym w czasie, podczas gdy Matce Teresie doświadczenie nocy ciemnej towarzyszyło przez większość życia. Stąd raczej trudno porównywać stan ducha obu postaci. Opisane wewnętrzne przeżycie Hanny zjednoczyło ją jeszcze mocniej z cierpiącym Synem Bożym i stało się zaczynem nowego błogosławionego dzieła.

 

KAI: Dziś, gdy przygotowujemy się do beatyfikacji Hanny Chrzanowskiej, nie sposób nie zapytać o aktualność jej przesłania. Czego od niej możemy się dzisiaj uczyć? Jakie inspiracje możemy czerpać z jej duchowości i postawy wobec Boga i ludzi?

 

- Hanna Chrzanowska miała integralną wizję człowieka chorego, to znaczy patrzyła na niego całościowo, holistycznie. Chory nie był dla niej przypadkiem, jednostką chorobową, ale człowiekiem. W podejściu do niego uwzględniała zarówno aspekt fizyczny, jak i stronę psychiczną czy sferę duchową. A nawet szerzej: to spojrzenie obejmowało również jego otoczenie i środowisko rodzinne. To punkt widzenia, który jest bardzo cenny, choć dziś niestety zapominany.

 

Ewangelicznego spojrzenia Służebnicy Bożej Hanny Chrzanowskiej na całość problemu cierpienia powinni uczyć się wszyscy, którzy służą człowiekowi choremu, ale nie tylko. Każdy człowiek współpracuje z innymi, służy innym w życiu rodzinnym czy zawodowym, i może z postawy tej niezwykłej, wielkiej umysłem i sercem pielęgniarki, czerpać naukę dla siebie.

 

Istotę przesłania Hanny Chrzanowskiej znakomicie wyraził bp S. Smoleński w homilii wygłoszonej z okazji 25-lecia jej śmierci: „Dzisiaj się słusznie wzywa, czasem nawet dramatycznie przyzywa, konieczność uczłowieczenia, humanizacji wszelkiej służby zdrowia. Hanna Chrzanowska poszła o krok dalej. Ona starała się „uchrześcijanić" stosunek człowieka pielęgnującego do człowieka chorego, cierpiącego, kalekiego czy upośledzonego. Starała się, by to było konsekwentną formą realizacji tej miłości, którą Chrystus nam nakazał, której dał nam przykład: „Przykazanie nowe daję wam, byście się wzajemnie miłowali, tak, jak Ja was umiłowałem" i do czego otrzymujemy od Boga potężne łaski, jeśli się tylko na nie otwieramy".

 

Rozmawiała Magdalena Dobrzyniak

 

 

Źródło: KAI, mg / Kraków

 

luty 20183sobota

SPRZĄTANIE KOŚCIOŁA

Autor: ks. Jan Piwowarczyk

SPRZĄTANIE KOŚCIOŁA

Czarna Góra i Prawa strona do Alwerni

od 9 lutego do 9 marca 2018 roku

 

Piątek (9 lutego), godz. 1815

1. Magdalena ZAPOROWSKA                                                                           

2. Barbara i Henryk REPEĆ                                                                                

3. Ewelina i Marcin JAŚKO                                                                                    

4. Bogumiła i Jerzy POBUDKIEWICZ                                                                        

5. Renata i Józef PIWOWARCZYK                                                                     

6. Joanna i Marcin DĘBSCY                                                                               

7. Anna DĘBSKA                                                                                                 

8. Krystyna i Jan MISIAK                                                                                                  

 

Piątek (16 lutego), godz. 1815

1. Eugenia i Karol CIUPEK                                                                                    

2. Lucyna i Sławomir CIUPEK                                                                             

3. Grażyna i Jerzy MAŁOCHA                                                                             

4. Jadwiga KUBIELA                                                                                              

5. Teresa i Zygmunt KUBASIAK                                                                  

6. Beata i Andrzej JAKÓBIK                                                                                

7. Jadwiga i Piotr BUZDYGAN                                                                            

8. Beata i Andrzej PACZKOWSCY                                                                     

 

Piątek (23 lutego), godz. 1815

1. Marzena RAŹNY                                                                                                  

2. Maria i Edward NIECHWIEJ                                                                           

3. Małgorzata i Bogdan BANAŚ                                                                         

4. Jadwiga KOPEĆ                                                                                              

5. Barbara i Kazimierz KULCZYK                                                                       

6. Agnieszka i Paweł CHMURA                                                                          

7. Monika i Grzegorz PITUCH                                                                             

8. Barbara WASZCZUK                                                                                          

 

Piątek (2 marca), godz. 1815

1. Ewa i Piotr JAŚKO                                                                                           

2. Dorota i Ryszard KRĘŻOŁEK                                                                                  

3. Józefa i Jan RYBA                                                                                             

4. Maria i Aleksander CHLEBICCY                                                                      

5. Wanda i Waldemar CYGAN                                                                              

6. Beata i Tomasz SZALA                                                                                     

7. Jolanta i Stanisław DATOŃ                                                                             

8. Magdalena i Adam DATOŃ                                                                            

 

Piątek (9 marca), godz. 1815  

1. Janina i Jacek MUCHA                                                                                    

2. Agata i Tomasz CHMURA                                                                               

3. Tomasz KNAPIK                                                                                                 

4. Urszula i Józef KOWALSCY                                                                            

5. Maria i Zbigniew MICHALIK                                                                            

6. Dorota i Jan SZPILA                                                                                                    

7. Anna i Stanisław SZPILA                                                                                 

8. Barbara i Kazimierz POPIEL               

 

 

                                                           

styczeń 201821niedziela

Abp Marek Jędraszewski

Autor: ks. Jan Piwowarczyk

Słowo Metropolity Krakowskiego Arcybiskupa Marka Jędraszewskiego

na temat "Jubileuszowej Nowenny".


 

Arcybiskup
Marek Jędraszewski
Metropolita Krakowski

  

        Czcigodni Kapłani,
        Drodzy Bracia i Siostry,

 

        W roku 2018 przypada setna rocznica odzyskania niepodległości przez naszą Ojczyznę. Główne uroczystości, związane z tym jubileuszem, będziemy przezywać w listopadzie, ale modlitwa dziękczynna za dar wolnej Ojczyny oraz prośba o błogosławieństwo Boże dla niej, powinna być obecna we wszystkich miesiącach roku. Jej szczególnym wyrazem będzie „Jubileuszowa Nowenna". Rozpocznie się ona w lutym, a zakończy w październiku.

Nowenna będzie najpierw dziękczynieniem za to, że Bóg dał naszemu narodowi licznych świętych i błogosławionych, którzy przyczyniali się do zachowania wiary w rodzinach i nieustannej odnowy ładu moralnego w życiu Polaków. Będziemy przywoływać wielkie postaci naszej historii umacniając się ich odwagą w dawaniu świadectwa Bogu i gorliwością w służbie ludziom. Odzyskanie niepodległości w 1918 roku było owocem wielorakich działań. Ważne były inicjatywy polityczne i militarne, ale nie mniej istotne znaczenie miała formacja duchowa, prowadzona przez Kościół w parafiach, sanktuariach i licznych wspólnotach apostolskich, które w tym czasie powstały. 
        Przeżywając nowennę będziemy również prosić Pana, aby zesłał na nas swego Ducha i odnowił oblicze ziemi. Pragniemy, aby Duch Prawdy i Miłości przemieniał wszystkie sfery naszego życia osobistego, rodzinnego i społecznego. Modlitwa do Ducha Świętego będzie również nawiązaniem do programu duszpasterskiego Konferencji Episkopatu Polski na rok 2018, który jest określony słowami: „Jesteśmy napełnieni Duchem Świętym". 

„Jubileuszową Nowennę" będziemy przeżywać w bazylice katedralnej na Wawelu, a także w kościołach parafialnych i rektoralnych. Duszpasterze wraz z powierzoną im wspólnotą niech wybiorą stały termin tych miesięcznych spotkań. Bardzo proszę, aby w każdej parafii i w kościołach rektoralnych odprawić w wybranym dniu miesiąca „Mszę za Ojczyznę". Przed Mszą lub po niej zaleca się odprawienie nabożeństw, a szczególnie modlitwy różańcowej i modlitwy do naszych Świętych Patronów. Z tymi modlitewnymi wydarzeniami będą się łączyć inne spotkania o charakterze kulturalnym, naukowym i społecznym, podejmowane przez wspólnotę. 

Przeżycia te będą pielęgnowaniem i rozwojem duchowym darów, jakimi hojnie zostaliśmy ubogaceni w minionym roku. Był to rok jubileuszu objawień fatimskich i gietrzwałdzkich, rocznicy koronacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej i innych pięknych wydarzeń. Niech więc nie słabnie modlitwa różańcowa, do której zostaliśmy wezwani i której szczególnym wyrazem był „Różaniec do Granic". Nie zapominajmy o tym, że na nowo zawierzyliśmy swoje życie Niepokalanemu Sercu Maryi i że odnowiliśmy akt przyjęcia Chrystusa jako naszego Króla i Pana. W przeżyciu jubileuszu odzyskania niepodległości, będziemy się starać przenikać duchem Ewangelii wszystkie sfery naszego życia osobistego, rodzinnego i narodowego. W kolejnych miesiącach nowenny będziemy się modlić o postawę miłosierdzia wobec potrzebujących, o łaskę chrześcijańskiego świętowania niedzieli, o błogosławieństwo dla małżeństw i rodzin, o solidne wykonywanie pracy i godny odpoczynek, o szacunek dla życia i jego obronę, o wolność od nałogów i uzależnień, o jedność i solidarność w naszej Ojczyźnie i w innych intencjach ważnych dla życia Kościoła i narodu. Niech „Jubileuszowa Nowenna" stanie się wspólną narodową modlitwą, przygotowującą nas do godnego przeżycia setnej rocznicy odzyskania niepodległości przez naszą Ojczyznę. 

Szczególnym wydarzeniem tego czasu będzie beatyfikacja Służebnicy Bożej Hanny Chrzanowskiej w dniu 28 kwietnia br. Jej mocna wiara, niezachwiana nadzieja i gorąca miłość do Boga oraz do ludzi, szczególnie chorych i samotnych, zachęca nas, abyśmy gorliwie dążyli do świętości. 
        Wydawnictwo św. Stanisława, biskupa i męczennika, prześle do parafii pomoce do przeżycia „Jubileuszowej Nowenny" oraz przygotowania do beatyfikacji Hanny Chrzanowskiej. Bardzo proszę o podjęcie tych tematów we wszystkich parafiach i kościołach rektoralnych naszej archidiecezji.

 

 + Marek Jędraszewski

Arcybiskup Metropolita Krakowski

        Kraków, dnia 10 stycznia 2018 r.

 

styczeń 201819piątek

Humanae vitae

Autor: ks. Jan Piwowarczyk

WSPÓŁPRACA BOGA Z CZŁOWIEKIEM - 50 LAT ENCYKLIKI HUMANAE VITAE

-Wierzcie w Ewangelię Życia, czyli Dobrą Nowinę o życiu, które dał nam Bóg i uczynił nas za nie odpowiedzialnym - mówił abp Marek Jędraszewski podczas uroczystej Mszy św., która odbyła się w parafii św. Jana Kantego w Krakowie, inaugurując 50. rocznicę ogłoszenia przez Pawła VI encykliki Humanae vitae oraz Jubileusz 50-lecia istnienia Wydziału Duszpasterstwa Rodzin Kurii Metropolitalnej w Krakowie. 

Metropolita w swojej homilii przywołał postać Jonasza, który przekonał mieszkańców Niniwy do nawrócenia. Podkreślił, że Kościół nieustannie wzywa do zmiany swojego życia i podążania drogą wiary. W tym kontekście, wskazał na swoistą rewolucję, jaka miała miejsce w Paryżu w 1968 roku i objęła swoim zasięgiem zachodnią Europę. Na murach Sorbony pojawiły się dwa napisy, odrzucające Boga i Jego naukę. Pierwszy z nich - „Zabrania się zabraniać" negował Dekalog, a drugi „Ani nauczyciela, ani Boga, ja jestem Bogiem" - wynosił człowieka ponad Boga.

- Odrzucono fundament kultury europejskiej, chrześcijańskie przesłanie i Ewangelię. Wiązało się to także z rewolucją seksualną, z nastawieniem na przyjemność za wszelką cenę, wspomaganą przez alkohol i narkotyki. - podsumował metropolita.

Odpowiedzią na radykalną negację Boga i wezwaniem do nawrócenia była encyklika Pawła VI - Humanae vitae. Papież podkreślał w niej, że w celu budowania trwałego porządku społecznego konieczne jest patrzenie na życie człowieka w świetle stwórczego zamysłu, uwzględniając tym samym nadprzyrodzony i wieczny porządek. Należy wziąć pod uwagę całą wizję człowieka, której urzeczywistnieniem jest Jezus Chrystus. Paweł VI przypomniał i niejako dowartościował rolę małżeństwa, jako miejsca szczególnej relacji z Bogiem, opierającej się na przyjaźni, wierności i wyłączności małżonków. W taką wizję miłości wpisuje się odpowiedzialne rodzicielstwo, rozumiane jako dostosowanie swojego postępowania do Boskiego planu stworzenia, a także uznanie zamysłu Stwórcy co do człowieka i jego płodności.

Arcybiskup przypomniał, że krakowski Kościół, którym pasterzował św. Jan Paweł II, entuzjastycznie odniósł się do encykliki Humanae vitae i propagował jej idee.

Metropolita przywołał zagrożenia, jakie dziś stoją przed wiernymi, którzy pragną wdrażać w życie papieskie nauczanie. Pierwszym z nich jest ideologia gender, która lekceważy ludzką płciowość. Kolejne to sprowadzenie życia małżeńskiego tylko do przyjemności. Następne, zmienia znaczenie słowa „prokreacja", zastępując go zwrotem „reprodukcja".

-W Humanae Vitae mówi się też o prokreacji, o rodzeniu dzieci. Słowo to ma odniesienie do creatio, czyli do stworzenia. Powołanie nowego życia jest współdziałaniem z samym Bogiem Ojcem. W języku współczesnym mówi się o reprodukcji, a to przecież - właściwy wszystkim organizmom proces życiowy polegający na wytwarzaniu potomstwa przez organizmy rodzicielskie. Nie ma tu współpracy, a produkowanie człowieka. Zmiana języka jest zmianą sposobu myślenia. To nie przypadek, a celowa manipulacja, byśmy na życie człowieka i tajemnicę przekazywania życia nie patrzyli przez pryzmat wiary i nie uwzględniali Bożego zamysłu i współdziałania, ale widzieli w tym element zwykłej produkcji - zwrócił uwagę arcybiskup. Fakt ten otwiera drogę do aborcji, która usuwa niechciany produkt.

Arcybiskup dodał, że podobnie jak mieszkańcy Niniwy, musimy się nawrócić i stać na straży życia.

- Bóg oczekuje od nas, byśmy każdego dnia dziękowali Mu za to, że jesteśmy. To dar od Niego i od naszych Rodziców - z tego wypływa wdzięczność i szacunek. - mówił na zakończenie.

Eucharystię poprzedziła prelekcja ks. dra hab. Roberta Skrzypczaka - „Współpracownicy Boga". Analizując główne założenia encykliki, podkreślił, że człowiek jest nie tylko odbiorcą Bożego działania, ale również Jego współpracownikiem. Fakt ten szczególnie uwidacznia się w małżeństwie, zwłaszcza w sztuce rodzicielstwa i wychowywania potomstwa. Punktem, w którym spotyka się działający Bóg i współdziałający człowiek jest miłość. Ks. Skrzypczak zaznaczył, że rodzicielstwo powinno być rozumiane jako odpowiedź na Boże wezwanie.

 

styczeń 201818czwartek

Dialogi Arcybiskupa Metropolity Krakowskiego

Autor: ks. Jan Piwowarczyk

NOWA ODSŁONA DIALOGÓW Z ARCYBISKUPEM JĘDRASZEWSKIM

W Kolegiacie św. Anny odbyły się pierwsze z ośmiu zaplanowanych na ten rok Dialogów. Tym razem rozpoczęły się od prezentacji sondy ulicznej, w której przechodnie odpowiadali na pytanie: co znaczy mieć relację z Bogiem? Wśród odpowiedzi, najczęściej pojawiało się praktykowanie modlitwy oraz wiara w Jego obecność. Po obejrzeniu materiału arcybiskup zapytał, czy wypowiadające się osoby były przypadkowe. Zwrócił bowiem uwagę, że nie pojawiła się żadna negatywna czy obojętna odpowiedź, a przecież takich ludzi jest wśród nas wielu.

W tym kontekście przywołał historię J.P. Sartra, filozofa i pisarza, zadeklarowanego ateisty. W autobiografii opisuje scenę, kiedy jako dziecko bawił się zapałkami i zrobił dziurę w dywanie. Żeby zlikwidować dowody winy zamalował farbą dywan i podłogę. Wtedy poczuł na sobie wzrok Boga, który go podglądał. I przeklął Go. Po latach jednak wyznał, że nie do końca udało mu się tego Boga przezwyciężyć. Niejednokrotnie myśl o Nim powracała.

Metropolita krakowski zwrócił także uwagę, że mimo iż w sondzie wielokrotnie była mowa o modlitwie jako sposobie utrzymania relacji z Bogiem, to nikt nie wspomniał o najważniejszym. 

- Żeby być w relacji z Panem Bogiem to przede wszystkim trzeba starać się o to, żeby żyć w przyjaźni z Nim, czyli, mówiąc językiem teologicznym, żeby cieszyć się łaską uświęcającą. Żeby w tym stanie z kolei trwać, konieczna jest także spowiedź św., a o tym właściwie nie było mowy - zauważył.

Po krótkiej katechezie arcybiskupa nadszedł czas na pytania. Pierwsze z nich dotyczyło założenia mówiącego, że aby dobry dialog był możliwy, osoby muszą być sobie równe. Jak zatem ma się to do relacji z Bogiem, która z założenia równą nie jest.

W odpowiedzi arcybiskup potwierdził, że w istocie nie ma żadnej równości między Bogiem a nami, a wręcz nieskończona odległość. Bóg jest Stwórcą całego świata, a człowiek marnym pyłkiem. Ale to jest tylko jedna strona prawdy. Z drugiej, Bóg nie tylko stworzył człowieka na swój obraz, ale także nie zostawił go samego z grzechami, przemijaniem i śmiercią. Zesłał Syna, który stał się człowiekiem i dlatego tę odległość do siebie niesamowicie skrócił.

- Bóg dał się nam dotknąć, dał się nam zobaczyć w Jezusie Chrystusie, (...) I ponieważ stał się On jednym z nas i podjął ludzki los we wszystkim łącznie z cierpieniem i śmiercią. Dzięki temu rzeczywiście mamy, jak pisze św. Paweł apostoł, „śmiały przystęp do Boga". Tak śmiały, że możemy do niego mówić „Abba", czyli „Ojcze", co dosłownie znaczy to „Tatusiu". To jest szczególna relacja z Bogiem i nie byłaby ona możliwa, gdyby nie to, że Bóg każdą i każdego z nas ukochał - tłumaczył arcybiskup.

Metropolita zwrócił także uwagę, że to Bóg wykonuje pierwszy krok do nas. 

- I cały problem polega na tym , co my z tym Bogiem, który do nas przychodzi zrobimy. Czy wyjdziemy Mu na spotkanie, (...) czy odwrócimy się do Niego, czy też, jak w przypadku Sartra, przeklniemy Go.

Kolejny pytający chciał wiedzieć, co znaczy, jak pisze św. Paweł, chwalić Ducha w swoim ciele. Arcybiskup odpowiedź rozpoczął od wytłumaczenia założeń neoplatońskiej koncepcji człowieka, która dominowała za czasów św. Pawła. Otóż mówiła ona, że człowiek składa się z dwóch walczących opcji: ciała i duszy - do tego stopnia, że ciało traktowane było jak więzienie dla duszy i właściwie największym pragnieniem człowieka powinna być uwalniająca śmierć.

 

- Tymczasem chrześcijańska wizja, to patrzenie na człowieka jako na całość. Interpretatorzy tej całości mówią tak: są w nas te dwa elementy duszy i ciała, ale one wewnętrznie tak się przenikają (...), że o człowieku można powiedzieć, że w jakiejś mierze jest ucieleśnioną duszą i uduchowionym ciałem. Do tego stopnia, że nawet najbardziej duchowe czynności w nas, nawet nasza świadomość ma jakieś podłoże cielesne. (...) Nasze życie duchowe ma zakotwiczenie w naszym ciele - tłumaczył.
Arcybiskup dodał także, że ciągle musimy mieć świadomość, że jesteśmy zamieszkaniem Ducha Świętego w nas i nie wolno uczynić nam niczego, co byłoby obrazą Boga w sferze cielesnej. Jesteśmy za świętość ciała odpowiedzialni. Choć jest to niezwykle trudne i wiąże się ze zmaganiem.

Podczas spotkania pojawiła się także prośba o refleksję na temat przeżyć duchowych św. Matki Teresy z Kalkuty, która przez 50 lat swojego życia w żaden sposób nie odczuwała obecności Boga, a wręcz Jego odrzucenie.

- Dotykamy tutaj bardzo ważnego, o ile nie najbardziej istotnego wymiaru chrześcijańskiej wiary. Ta wiara wcale przede wszystkim nie polega na tym, żeby czuć Boga i Jego obecność (...). Najważniejsze dla chrześcijańskiej wiary jest trwanie na dobre i na złe. Także podczas tych trudnych chwil i lat - wyjaśnił metropolita.

 

Kolejny pytający wyraził wielkie pragnienie, by mógł zabierać swoje dzieci na liturgie sprawowane przez takich kapłanów, którzy będą dawać świadectwo autentycznej, żywej wiary w Boga. Nawiązując do tej wypowiedzi, arcybiskup Marek Jędraszewski wskazał na ogromną odpowiedzialność kapłana za to, w jaki sposób sprawuje Eucharystię i inne sakramenty. Może swoją postawą przybliżyć nieba albo może to niebo oddalić. Metropolita podkreślił wagę modlitwy za kapłanów. Podziękował także za kolejne Margaretki, które otrzymuje. Mimo że nie zna modlących się za niego osób, jest za nie ogromnie wdzięczny.

Jedno z ostatnich pytań brzmiało: czy można nawiązać relację z Bogiem bez sakramentu spowiedzi? 

- Ważne, żebyśmy mieli z Bogiem relację dziecka do Ojca. A ta relacja jest możliwa wtedy, kiedy jesteśmy w stanie łaski uświęcającej. I to jest najważniejsze. Żeby w tej postawie dziecka trwać, konieczne jest korzystanie z sakramentu pojednania - jednoznacznie powiedział arcybiskup. Przypomniał, że wielcy święci regularnie i często przystępowali do spowiedzi. Metropolita dodał także, że bałby się ludzi, którzy lekceważą sakrament pokuty twierdząc, że sobie sami wszystko z Bogiem omówią. Zaznaczył, że taka postawa bliska jest grzechom przeciwko Duchowi Świętemu.

 Wszystkie informacje na temat czasu, miejsca i tematyki kolejnych dialogów znaleźć można na stronie: dialogi.pl

 

pażdziernik 201711środa

Jubileusz fatimski na finiszu

Autor: ks. Jan Piwowarczyk

Jubileusz fatimski na finiszu 10.10.2017 r.

Niecodzienni goście

Bieżący rok przejdzie do historii Fatimy nie tylko z powodu dużej liczby pielgrzymów – według miejscowych samorządowców może być ich nawet 8 mln – ale też form, w jaki docierali oni do tego portugalskiego sanktuarium. W roku jubileuszowym znacząco bowiem zwiększyło się grono przybyszów docierających do tej portugalskiej miejscowości rowerami. Wśród pątników, którzy w tym roku dotarli na jednośladach do Fatimy było m.in. kilku polskich duchownych, a także brytyjski ksiądz Les Whittaker, proboszcz kościoła pw. Matki Boskiej i św. Piotra w East Grinstead, w hrabstwie West Sussex. Aby uczcić stulecie objawień pokonał on na rowerze dystans 2400 km, docierając do Fatimy 13 sierpnia. Brytyjski duszpasterz w przeszłości pokonywał już na terenie Europy znaczne odcinki. W 2007 r. przejechał 800 km w hołdzie nienarodzonym dzieciom, zaś trzy lata później pokonał na swoim rowerze dystans 1770 km ku czci św. Maksymiliana Kolbe i ofiar Holokaustu. Podczas swoich podróży duchownemu udało się zebrać na rzecz działalności pro-life około 1700 funtów.

Wśród licznych duszpasterzy, którzy w roku jubileuszu docierali do Fatimy nie zabrakło też kapłanów w podeszłym wieku oraz chorych. Jak wyjaśniła rzecznik prasowa portugalskiego sanktuarium Carmo Rodeia, zorganizowana tam w dniach 28-30 września pielgrzymka służyła uczczeniu pracy duszpasterzy, którzy „codziennie są obecni w Fatimie, w tym, m.in. tych kapłanów, którzy odprawiają tam Eucharystię oraz spowiadają”. Zaznaczyła, że „kapłani są kategorią świadków uprzywilejowanych przez miłosierdzie i mogą doświadczyć owoców nawrócenia”. Dodała, że w grupie duszpasterzy wyróżniają się ci, którzy „rok po roku, dekada po dekadzie służą w Fatimie jako spowiednicy, wysłuchując licznych spowiedzi i odpowiadając w ten sposób na apel o pokutę, do której wezwała Matka Dziewica”.

Miejsce spotkań

Dobiegający końca rok jubileuszowy był w Fatimie okazją do wielu kongresów, sympozjów naukowych i spotkań religijnych. Jedną z takich inicjatyw było zorganizowane w lipcu Krajowe Spotkanie Liturgiczne, w którym wzięło udział ponad 900 uczestników, zarówno duchownych, jak i świeckich. W jego trakcie przedstawiciele portugalskiego episkopatu podkreślili, że to cyklicznie odbywające się wydarzenie jest inicjatywą promująca „jakość w Kościele”. W tym roku odbywało się ono pod hasłem „Święta Dziewica Maryja w liturgii”, a towarzyszyły mu konferencje oraz spotkania w małych grupach i nabożeństwa. Ordynariusz diecezji Bragança bp João Cordeiro stwierdził, że „inicjatywa ta jest bardzo pożyteczna”, gdyż promuje liturgię, a ta powinna służyć podnoszeniu u wiernych „świadomości obecności Chrystusa w Kościele”. W trakcie dyskusji w Fatimie nie zabrakło krytycznych słów o poziomie przeżywania liturgii przez portugalskie społeczeństwo. Odnotowano, że istnieje swego rodzaju „kryzys liturgiczny”, przejawiający się tym, iż wiele osób nie rozumie „co się dzieje podczas nabożeństw”.

Kolejne Krajowe Spotkanie Liturgiczne odbędzie się w Fatimie pomiędzy 23 a 27 lipca 2018 r. - Do tego czasu wyciągniemy wnioski z zakończonego właśnie spotkania. Pierwsze oceny tegorocznego kongresu zostaną przeprowadzone już we wrześniu br. – zapowiedział ks. Pedro Ferreira, dyrektor Krajowego Sekretariatu Liturgicznego.

Pod koniec września w sanktuarium Matki Bożej Różańcowej odbyło się także międzynarodowe spotkanie władz 21. sanktuariów maryjnych z Europy. W tegorocznym wydarzeniu w Fatimie udział wzięli m.in. reprezentanci sanktuarium z austriackiego Mariazell, francuskiego Lourdes, szwajcarskiego Einsiedeln, irlandzkiego Knock oraz hiszpańskiej Saragossy. Polskę reprezentowali ojcowie paulini z Jasnej Góry. W trakcie pięciodniowego spotkania, odbywającego się w ramach tzw. Europejskiej Sieci Maryjnej, która zrzesza rektoraty największych sanktuariów maryjnych na Starym Kontynencie uczestnicy zwiedzali miejsca związane z przesłaniem fatimskim, które usytuowane są poza sanktuarium. Goście zobaczyli m.in. wystawę poświęconą stuleciu objawień fatimskich, a także zwiedzili wioskę Valinhos, w której mieszkała trójka małych pasterzy, uczestników objawień z 1917 r. Zaplanowano też wizytę w gaju oliwnym Valinhos koło Fatimy, w którym również miały miejsce objawienia – w 1916 r. ukazał się dzieciom anioł, a rok później Matka Boża.

Jubileusz poza sanktuarium

 Zarówno położone na przedmieściach Fatimy Valinhos, jak i wieś Aljustrel, gdzie mieszkała trójka uczestników objawień z 1917 r., były w tym roku licznie odwiedzane przez wiernych z całego świata. Głównym miejscem wizyt jest działające tam od 1992 r. muzeum-dom, który jest wierną repliką obiektów, w których mieszkali trzej pastuszkowie z Fatimy. Budynek ten sąsiaduje z domem, w którym urodziła się Łucja dos Santos, najstarsza z uczestniczek objawień. Jak ujawniły władze portugalskiego sanktuarium, wśród pielgrzymów, którzy najczęściej docierali do Aljustrel byli poza Portugalczykami, Hiszpanami i Włochami Polacy. W ub.r. do muzeum-domu w Aljustrel dotarło łącznie 13,6 tys. pielgrzymów z całego świata, zaś od początku powstania tego obiektu przed 25 lat zjawiło się tam około pół miliona wiernych.

Uroczystości związane ze stuleciem objawień w Fatimie wykraczają znacznie poza Portugalię. Od kilkudziesięciu lat sanktuarium w kieruje do poszczególnych państw świata figurki Matki Bożej Fatimskiej, które pielgrzymują po poszczególnych diecezjach. W ub.r. dwanaście figurek peregrynowało m.in. po Brazylii, Włoszech, Gabonie, a także Słowenii. Z kolei do końca tego roku figurki z Fatimy odwiedzą m.in. Wenezuelę, Luksemburg, Francję Holandię, Hiszpanię, Czechy i Angolę. Niektóre z podróży odbędą się na terenie portugalskich diecezji.

Jedną z najbardziej medialnych pielgrzymek, szczególnie z uwagi na trwające napięcie polityczne na Półwyspie Koreańskim, jest peregrynacja figury Matki Boskiej Fatimskiej po Korei Południowej. Rozpoczęta pod koniec sierpnia pielgrzymka zakończy się w piątek, 13 października. - Wydarzenie, które obejmie 12 diecezji tego azjatyckiego kraju, jest rezultatem współpracy koreańskiego Kościoła katolickiego i Światowego Apostolatu Fatimskiego. Pierwszą dużą uroczystością jest tam Msza św. oraz nowenna w Fatimskim Sanktuarium Pokoju, położonym blisko granicy między Koreą Południową a Koreą Północną. Potem figura uda się do dwunastu organizacji diecezjalnych Światowego Apostolatu Fatimskiego w Korei Płd., zmieniając miejsce pobytu co trzy dni. Zawsze towarzyszyć jej będzie ksiądz, dwóch wolontariuszy oraz dwie zakonnice ze Zgromadzenia Sióstr Niepokalanego Serca Maryi. Figura weźmie również udział w tzw. Festiwalu Stulecia Objawień Matki Boskiej Fatimskiej w Busan, gdzie znajduje się siedziba Światowego Apostolatu Fatimskiego w Korei – ujawniła Carmo Rodeia.

Wizerunek Pani z Fatimy był już dwukrotnie w Korei Południowej: w 1978 r. i w 1998 r. Tegoroczna wizyta służy m.in. wyproszeniu pokoju w regionie, zagrożonego po dojściu do władzy w Korei Północnej Kim Dzong Una. Dyktator, który oficjalnie stanął na czele KRLD w 2012 r., regularnie grozi użyciem broni nuklearnej wobec USA, Japonii i Korei Południowej i przewodzi realizowanym przez Koreę Północną licznym próbom rakietowym.

 

W trosce o najsłabszych

 W ciągu trwającego - od listopada ub.r. do grudnia 2017 r. - roku jubileuszowego nie zabrakło wydarzeń będących niejako kontynuacją wcześniejszego Roku Miłosierdzia. Na terenie portugalskiego sanktuarium mnożyły się inicjatywy służące zwróceniu uwagi na najbardziej potrzebujących. Jedną z takich inicjatyw były letnie kolonie dla dzieci niepełnosprawnych oraz najmłodszych z niedorozwojem fizyczno-umysłowym i ich rodziców. Odbyły się one wraz z warsztatami na terenie Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej.

Nie brakowało też wydarzeń związanych z tematem niepełnosprawności poza „murami” portugalskiego miejsca kultu. W maju br. założone przez polskiego duchownego, św. Stanisława Papczyńskiego, zgromadzenie księży marianów uruchomiło w pobliżu fatimskiego sanktuarium czterogwiazdkowy hotel Essence Inn Marianos. Blisko połowa znajdujących się w nowym obiekcie pokojów jest zaadaptowana na potrzeby niepełnosprawnych, a znaczną część personelu stanowią osoby niesprawne ruchowo. Wśród nowatorskich rozwiązań zastosowanych w hotelu jest m.in. technologia „prowadzenia” osób niewidomych za pośrednictwem sygnałów dźwiękowych.

Łącznie w Fatimie i pobliskich miejscowościach, wchodzących w skład gminy Ourem, funkcjonuje obecnie ponad 70 obiektów hotelowych. Większość ich właścicieli spotyka się co roku z władzami portugalskiego sanktuarium, dzieląc swoimi doświadczeniami z przyjmowania pielgrzymów. W tym roku lokalni hotelarze spodziewają się, że liczba zakwaterowanych osób może przekroczyć w Fatimie i pobliskich miejscowościach milion osób, zaś wpływy dla lokalnego sektora być wyższe niż 30 mln euro.

Z opublikowanych w marcu br. badań wynika, że około 70 proc. osób nocujących w hotelach usytuowanych w Fatimie i okolicznych miejscowościach stanowią cudzoziemcy. Większość przybywających do Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej zagranicznych pielgrzymów znajduje zakwaterowanie w Fatimie lub w pobliskim Ourem.

Orkiestra i multimedia

Przypadające na 13 października oficjalne zakończenie jubileuszu roku stulecia objawień obfitować będzie w niecodzienne wydarzenia. Jednym z nich jest koncert Orkiestry Fundacji Gulbenkiana. Późnym popołudniem w piątek ta jedna z największych portugalskich orkiestr symfonicznych zagra koncert w bazylice Matki Bożej Różańcowej. - Orkiestrę wesprze chór Gulbenkiana, a całość poprowadzi portugalska dyrygentka Joana Carneiro. W trakcie koncertu będzie miało miejsce pierwsze publiczne wykonanie dwóch dzieł muzycznych poświęconych objawieniom fatimskim: „Salve Regina” autorstwa Portugalczyka Eurico Carrapatoso oraz „The Sun Danced” szkockiego kompozytora Jamesa MacMillana – ujawniła Carmo Rodeia, dodając, że oba dzieła powstały w efekcie wcześniejszego pobytu obu kompozytorów w Fatimie.

Podczas uroczystości stulecia ostatniego objawienia z 1917 r. na terenie sanktuarium w Fatimie odbędą się także pokazy multimedialne dotyczące historii tego miejsca kultu. Prezentacja zawierająca film, pokaz światła oraz dźwięków, będzie mieć miejsce na głównym placu od czwartku do soboty. Każdego dnia na ścianach fatimskiej bazyliki wyświetlane będzie wideo. 12 października emisja rozpocznie się po północy, a w ciągu kolejnych dwóch dni o 21.30.

Oryginalny projekt multimedialny został podzielony na siedem części i zsynchronizowany z emisją światła oraz muzyki. Opowiada on o objawieniach w Fatimie, a także o historii dzieci, które w nich uczestniczyły. W jego trakcie wyświetlane będą m.in. filmy z pobytu papieży w tym portugalskim sanktuarium: bł. Pawła VI, św. Jana Pawła II, Benedykta XVI oraz Franciszka.

Pokazy multimedialne związane z objawieniami fatimskimi nie są nowością. W ub.r. w Aljustrel koło Fatimy, gdzie znajdują się domy trójki uczestników objawień maryjnych z 1917 r., ruszyły wieczorne wycieczki z zastosowaniem efektów multimedialnych. Nowatorska inicjatywa objęła także gaje oliwne w pobliskim Valinhos.

W ostatnim czasie sanktuarium w Fatimie wprowadza coraz więcej rozwiązań multimedialnych. W ub.r. uruchomiono unowocześnioną stronę internetową ze sklepem online, w którym można kupić dewocjonalia, a także pamiątki. W marcu ub.r. miała też miejsce inauguracja gry komputerowej dla dzieci i młodzieży pt. „Gra Pastuszków”. Dostępna jest ona na Apple Store oraz Google Play i polecana dla osób mających więcej niż cztery lata. W trakcie zabawy można wcielić się w postać jednego z pastuszków biorących udział w objawieniach lub chłopca odwiedzającego Fatimę.

 

Czekając na beatyfikację

 

Ostatnim dniom roku jubileuszowego towarzyszyć będą w Fatimie modlitwy za wstawiennictwem św. Jana Pawła II, papieża, który trzykrotnie odwiedził to portugalskie sanktuarium maryjne. 21 i 22 października jego relikwie zostaną wystawione publicznie w miejscach modlitwy. Wydarzenie to ma nie tylko związek ze stuleciem objawień maryjnych w Fatimie, ale też z przypadającym w niedzielę, 22 października, liturgicznym wspomnieniem pochodzącego z Polski papieża. Relikwia św. Jana Pawła II w pierwszej kolejności wystawiona będzie dla wiernych w sobotę w Kapliczce Objawień, gdzie zaplanowana została modlitwa różańcowa. Później trafi ona też do fatimskiej Bazyliki Trójcy Przenajświętszej oraz położonej po sąsiedzku Bazyliki Matki Bożej Różańcowej.

Dwanaście lat po śmierci Jana Pawła II w Portugalii nie słabnie pamięć o polskim świętym. Do dziś wielu Portugalczyków nazywa go „papieżem Fatimy”, a znajdujący się w tej miejscowości pomnik polskiego świętego jest często nawiedzany przez pielgrzymów. Wybudowany krótko po śmierci papieża monument jest dziś jedną z najważniejszych wizytówek tego sanktuarium.

Jan Paweł II po raz pierwszy przybył do Fatimy w maju 1982 r. Wizyta ta była formą podziękowania za ocalone życie w zamachu na Placu św. Piotra w Rzymie z 13 maja 1981 r. W dniu tym przypadało święto Matki Boskiej Fatimskiej, a papież z jej wstawiennictwem wiązał swoje cudowne ocalenie. Jan Paweł II jeszcze dwukrotnie wracał do Portugalii, i za każdym razem do Fatimy: w 1991 i 2000 r. Podczas swojego ostatniego pobytu w tym sanktuarium maryjnym wyniósł na ołtarze Hiacyntę oraz Franciszka Marto, małych uczestników objawień maryjnych w Fatimie.

O ile portugalskie rodzeństwo zostało kanonizowane w tym roku przez papieża Franciszka, to wciąż nieznana jest data możliwej beatyfikacji trzeciej uczestniczki objawień – Łucji dos Santos. 13 lutego w klasztorze Świętej Teresy w Coimbrze zamknięto oficjalnie diecezjalną fazę procesu beatyfikacyjnego karmelitanki, która zmarła tam w 2005 r. w wieku 98 lat. Równocześnie ponad 15 tys. stron świadectw i dokumentów o jej życiu przesłano do Watykanu. Wprawdzie niektóre portugalskie media spekulują, że przekazanie Stolicy Apostolskiej dokumentacji dotyczącej pochodzącej z Fatimy zakonnicy mogłoby przyspieszyć jej beatyfikację, która mogłaby nastąpić jeszcze w tym roku, ale wciąż brakuje konkretów.

Znaczna część studiowanego przez Kongregację Spraw Kanonizacyjnych materiału dotyczącego siostry Łucji to jej korespondencja z tysiącami ludzi z całego świata. Zachowała się ona w ponad 70 walizkach. Treść żadnego ze znajdujących się tam listów nie była podawana w wątpliwość i nie stanowiła problemu dla rozwoju procesu beatyfikacyjnego na szczeblu diecezji w Coimbrze.

Portugalska diecezja, na terenie której zmarła wizjonerka, otworzyła proces beatyfikacyjny w 2008 r., czyli w trzy lata po śmierci siostry Łucji. W jego trakcie przestudiowano 11 tys. listów napisanych przez zakonnicę oraz zebrano 61 świadectw od osób, które ją znały. Jak wyjaśniła siostra Angela Coelho, wicepostulatorka procesu beatyfikacyjnego portugalskiej karmelitanki, diecezjalna faza przedłużyła się nieco z uwagi na bogate zbiory materiałów dotyczących wizjonerki. - Życie siostry Łucji obfitowało w wiele wydarzeń. Konieczne było przestudiowanie wszystkich listów, jakie otrzymała i napisała siostra Łucja w czasie swego życia. To bardzo bogaty zbiór zawierający korespondencję zarówno z wiernymi z całego świata, jak też papieżami, kardynałami i ambasadorami – dodała s. Angela Coelho.

 

Marcin Zatyka

 

sierpień 201712sobota

Św. Wawrzyniec

Autor: ks. Jan Piwowarczyk

ŚW. WAWRZYNIEC, DIAKON I MĘCZENNIK

Diakon Wawrzyniec należał niegdyś do najbardziej popularnych świętych. Jednakże historia nie przekazała nam szczegółowych informacji o jego życiu i działalności duszpasterskiej, dlatego też jego osobę możemy poznać tylko z tradycji. Według zachowanych Akt Męczeństwa św. Wawrzyniec miał pochodzić z Hiszpanii, a jego rodzicami byli: Orencjusz i Pacjencja, czczeni jako święci przez mieszkańców miasta Huesca. Nie wiemy, kiedy św. Wawrzyniec pojawił się w Rzymie. Należał jednak do duchowieństwa tego miasta i cieszył się zaufaniem papieża św. Sykstusa II. Właśnie jemu św. Sykstus II powierzył administrację dóbr kościelnych oraz opiekę nad ubogimi Rzymu.

Za panowania cesarza Waleriana (253 - 260) wybuchło nowe prześladowanie chrześcijan. Cesarz wydał edykt, na podstawie którego wszyscy sprawujący w gminach chrześcijańskich jakieś urzędy, mieli być skazywani na śmierć bez postępowania sądowego. Stąd też policja cesarska w dniu 6 VIII 258 r. aresztowała papieża św. Sykstusa II podczas sprawowania Eucharystii w katakumbach. Tego samego dnia ścięto papieża i asystujących mu czterech diakonów. Edykt cesarski nakazywał nie tylko likwidować chrześcijan, ale także mienie kościelne. Nie aresztowano początkowo św. Wawrzyńca, aby wydobyć od niego wiadomości o stanie majątku kościelnego. Czyniono wysiłki ze strony policji, aby zmusić św. Wawrzyńca do przekazania majątku na rzecz władz cesarstwa. Diakon spodziewając się aresztowania
i tortur, rozdał wszystkie pieniądze kościelne ubogim. Kiedy sędzia nakazał św. Wawrzyńcowi wydać skarby kościelne, ten zebrawszy obdarowanych ubogich powiedział, że właśnie ci ludzie są tymi poszukiwanymi skarbami. Sędzia nakazał diakona siec biczami,
a następnie rozłożyć go na kracie i tak przypalać ciało, aż męczony odpowie na zadawane pytanie. Święty nie załamał się podczas męczeństwa, nie wyparł się wiary i odniósł wspaniałe zwycięstwo, oddając życie za Chrystusa 10 VIII 258 r.

Ciało męczennika pochował kapłan św. Justyn. Na jego grobie cesarz Konstantyn Wielki wystawił bazylikę. Imię św. Wawrzyńca weszło do Kanonu rzymskiego (dzisiaj I modlitwa eucharystyczna). Powstało wiele świątyń poświęconych św. Wawrzyńcowi, w samym Rzymie było ich kilkanaście.

Św. Wawrzyniec jest patronem diecezji pelplińskiej, miasta Norymbergi, bibliotekarzy, kucharzy, piekarzy, uczniów, studentów, ubogich, bibliotek, administratorów, straży pożarnych, wszystkich zwodów, które są bezpośrednio związane z ogniem, winnic; wzywano go jako orędownika w chorobach reumatycznych, przy bólu pleców, podczas pożarów. W ikonografii przedstawia się go jako diakona w stroju diakońskim z kratą, na której był męczony; z Ewangelią i Krzyżem; jako rozdającego jałmużnę ubogim (torebka na pieniądze), z palmą męczeństwa.

Liturgiczny obchód ku czci św. Wawrzyńca, diakona i męczennika, przypada na dzień
10 sierpnia i ma rangę święta. W Archidiecezji Białostockiej tylko w parafii Dolistowo obchodzi się uroczystość, ponieważ parafia i kościół noszą imię naszego Patrona. Liturgia mszalna, jak i Liturgia Godzin (t. IV, s. 1035 - 1042) przybliżają nam osobę świętego
i poprzez swoje teksty umożliwiają zanoszenie modlitw do Boga za wstawiennictwem św. Wawrzyńca. W kolekcie mszalnej prosimy miłosiernego Boga, abyśmy miłowali to, co miłował św. Wawrzyniec i tak samo czynili, skoro on z gorącej miłości do Niego wiernie służył ubogim i odważnie poniósł męczeństwo. W modlitwie nad darami oddając cześć św. Wawrzyńcowi prosimy, aby składane podczas Eucharystii dary przyniosły nam zbawienie. Modlitwa po Komunii zawiera prośbę, abyśmy posileni Eucharystią w dzień św. Wawrzyńca, otrzymali bardziej obfite owoce odkupienia. W Liturgii Godzin zamieszczono fragment kazania św. Augustyna wygłoszonego w dzień męczeństwa. Kaznodzieja podkreśla, że św. Wawrzyniec poprzez swoje męczeństwo „zdeptał rozszalały świat, wzgardził jego pochlebstwami, a w ten sposób podwójnie zwyciężył szatana”. Św. Augustyn przypomina też, że św. Wawrzyniec jako diakon w Kościele rzymskim był podczas Eucharystii szafarzem Najdroższej Krwi Chrystusa (Komunii św. pod drugą postacią - wina), w tymże Kościele przelał swoją własną krew dla imienia Zbawiciela. Na innym miejscu św. Augustyn mówi, że tak jak Jerozolima cieszy się diakonem św. Szczepanem, tak Rzym (Kościół zachodni) raduje się swoim patronem św. Wawrzyńcem. Zakończmy nasze rozważania fragmentem hymnu z Nieszporów:

„Ogniem palony, lecz mężnego ducha,

Zwalczył odważnie lęk przed płomieniami,

Pragnął on bowiem z całej głębi serca

Wiecznego życia.

Wszedł więc do nieba uwieńczony chwałą

Świętych aniołów otoczony chórem,

Aby do Boga wznosić swe modlitwy

Za grzesznikami.

Z wielką pokorą prośmy męczennika,

Aby nam wszystkim przyniósł wyzwolenie

Z żaru pokusy i brzemienia winy,

A wiarę wzmocnił”.

Autor opracowania: Ks. Stanisław Hołodok

 

opr. ab/ab  

sierpień 20171wtorek

Rocznica śmierci Kardynała Franciszka Macharskiego

Autor: ks. Jan Piwowarczyk

Kraków: rocznica śmierci kard. Macharskiego 2.08.2017

 

… „Gdy 2 sierpnia 2016 roku Dzwon Zygmunta obwieścił śmierć Kardynała Franciszka Macharskiego, cały Kraków pogrążył się w smutku. Dla wielu współmieszkańców (bo jak sam o sobie mówił, był tylko zwykłym obywatelem Krakowa) jego odejście było wielką stratą. Odszedł nie tylko duszpasterz, ale także wielki autorytet krakowian” – wskazują organizatorzy wydarzenia w zaproszeniu skierowanym do melomanów. Kard. Macharski znany był ze swojej miłości do muzyki. Często odwiedzał filharmonię, był słuchaczem koncertów muzyki sakralnej w krakowskich kościołach, również u św. Katarzyny na Kazimierzu.

Kard. Franciszek Macharski odszedł rok temu, w święto Matki Bożej Anielskiej, 2 sierpnia. Kraków żegnał swojego arcybiskupa w czasie kilkudniowych uroczystości pogrzebowych. W wystawionej dla mieszkańców miasta Księdze Kondolencyjnej wyrażano ból i smutek, ale także wdzięczność za życie i posługę zmarłego metropolity krakowskiego.

„Eminencjo, wierzę głęboko, że teraz Aniołowie trzymają Cię za ręce, tak jak Ty w kwietniu 2011 r. trzymałeś mnie za rękę, gdy ciężko chory przebywałem w Centrum Onkologii. Twoje słowa, gesty, niewyobrażalna pokora, zrozumienie, dały mi wówczas tak wiele, że nie jestem w stanie tego wyrazić” – czytamy w jednym ze wpisów. „Kraków już nie będzie taki sam”, „Odeszło do Pana wielkie serce Krakowa”, „Byłeś osobą bliską każdemu”, „Byłeś wielki, jesteś wielki i pozostaniesz wielki” – mówią kolejne.

Repatriantka z Kazachstanu dziękowała kardynałowi za ochrzczenie dzieci, a mieszkańcy jednej z parafii – za obecność i pomoc w czasie powodzi. Anonimowy Andrus zapisał: „Ty Andrusie! - tak mnie nazywałeś. Będziesz w niebie, Franciszku. Będę się modlił”.

Po odejściu kard. Macharskiego papież Franciszek napisał: „Przewodził Kościołowi w Krakowie w niełatwych czasach politycznych i społecznych transformacji, z mądrością, ze zdrowym dystansem do rzeczywistości, dbając o poszanowanie godności każdego człowieka, o dobro wspólnoty Kościoła, a zwłaszcza o zachowanie żywej wiary w sercach ludzi”.

Ojciec Święty wspominał również odwiedziny w szpitalu u ks. kardynała podczas swojej wizyty w Krakowie z racji Światowych Dni Młodzieży. „W tym ostatnim etapie życia był bardzo doświadczony cierpieniem, które znosił z pogodą ducha. Również w tym doświadczeniu pozostał świadkiem zawierzenia dobroci i miłosierdziu Boga. Takim pozostanie w mojej pamięci i modlitwie” – wyznał papież.

 

Franciszek Macharski urodził się 20 maja 1927 roku w Krakowie. Święcenia kapłańskie przyjął 2 kwietnia 1950 roku z rąk kard. Adama Stefana Sapiehy. Studiował też teologię we Fryburgu w Szwajcarii.

29 grudnia 1978 r. został mianowany biskupem, dzień później – arcybiskupem metropolitą krakowskim. Sakrę biskupią przyjął 6 stycznia 1979 roku z rąk papieża Jana Pawła II. Uroczysty ingres do katedry wawelskiej odbył się 28 stycznia 1979 r. 30 czerwca 1979 roku został kreowany kardynałem.

W latach 1979-1994 kard. Franciszek Macharski był wiceprzewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski. Pełnił funkcje przewodniczącego Komisji ds. Nauki Katolickiej i Komisji ds. Apostolstwa Świeckich. Należał do watykańskich kongregacji: ds. Biskupów, ds. Duchowieństwa, ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego oraz ds. Wychowania Katolickiego.

Na emeryturę przeszedł w 2005 roku. Od tego czasu mieszkał na terenie sanktuarium Ecce Homo św. Brata Alberta w Krakowie.

Kardynał Franciszek zmarł 2 sierpnia 2016 r., spoczął w krypcie katedry wawelskiej.

 

kwiecień 201727czwartek

Jan XXIII i Jan Paweł II

Autor: ks. Jan Piwowarczyk

3 lata temu Jan XXIII i Jan Paweł II zostali ogłoszeni świętymi …

 

… Przed Mszą św. wierni zebrani na Placu św. Piotra odmówili po włosku Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Poszczególne części Koronki przeplatane były fragmentami homilii bł. Jana Pawła II z kanonizacji s. Faustyny Kowalskiej, z których pierwszy odczytano po polsku, a także dwóch przemówień bł. Jana XXIII o miłosierdziu Bożym.

 

Święci Kościoła powszechnego

 

Po Litanii do Wszystkich Świętych prefekt Kongregacji ds. Kanonizacyjnych, kard. Angelo Amato w towarzystwie postulatorów, ks. prałata Sławomira Odera, odpowiedzialnego za proces kanonizacyjny bł. Jana Pawła II oraz o. Giovangiuseppe Califano OFM, odpowiedzialnego za proces Jana XXIII, podeszli do papieża i trzykrotnie poprosili o przystąpienie do kanonizacji błogosławionych.

"Ojcze Święty, Święta Matka Kościół usilnie prosi, aby Wasza Świątobliwość zaliczył do katalogu świętych błogosławionych Jana XXIII i Jana Pawła II i aby jako tacy mogli być czczeni jako święci przez wszystkich wiernych" - powiedział kard. Amato, prosząc o kanonizację po raz pierwszy.

Na te słowa papież odpowiedział: "Bracia najmilsi, wznieśmy nasze modlitwy do Boga Ojca Wszechmogącego przez Jezusa Chrystusa, aby za wstawiennictwem Najświętszej Maryi Panny i wszystkich świętych wspierał swoją łaską to, czego uroczyście dokonujemy. Wysłuchaj Panie łaskawie nasze prośby, aby to, co czynimy przez naszą posługę, podobało się Tobie i przyczyniło się do rozwoju Kościoła. Przez Chrystusa Pana naszego".

Prosząc po raz drugi kard. Amato powiedział: "Ojcze Święty, umocniony jednomyślną modlitwą Kościół Święty jeszcze usilniej prosi, aby Wasza Świątobliwość zaliczył tych swoich wybranych synów do katalogu świętych". Na te słowa Franciszek odpowiedział: "Przyzywajmy więc Ducha Ożywiciela, aby oświecił nasz umysł i aby Chrystus Pan nie pozwolił swojemu Kościołowi błądzić w tak ważnym dziele".

Trzecią z próśb poprzedzono śpiewem hymnu do Ducha Świętego - Veni Creator Spiritus. Po ostatniej prośbie papież wygłosił formułę kanonizacyjną: "Na chwałę Świętej i Nierozdzielnej Trójcy, dla wywyższenia wiary katolickiej i wzrostu życia chrześcijańskiego, na mocy władzy naszego Pana Jezusa Chrystusa i świętych Apostołów Piotra i Pawła, a także Naszej, po uprzednim dojrzałym namyśle, po licznych modlitwach i za radą wielu naszych Braci w biskupstwie orzekamy i stwierdzamy, że błogosławieni Jan XXIII i Jan Paweł II są świętymi i wpisujemy ich do katalogu świętych, polecając, aby odbierali oni cześć jako święci w całym Kościele".

Po tych słowach rozległy się rzęsiste brawa, także w sektorze dziennikarskim na dachu kolumnady okalającej Plac św. Piotra.

Zaraz potem przy wtórze pieśni "Wychwalajcie Pana, śpiewajcie Panu" na ołtarz wniesiono relikwie obydwu świętych: relikwiarze - z krwią Jana Pawła II i z fragmentem skóry Jana XXIII, pobranej podczas jego ekshumacji przed beatyfikacją w 2000 r.

Relikwie papieża Roncallego do ołtarza niosło sześć osób, w tym krewni: Letizia Roncalli Beltramino Roncalli, Maria Roncalli, Flaviano Roncalli, burmistrz Sotto il Monte oraz prezes stowarzyszenia Jana XXIII. Relikwie papieża Wojtyły niosło też sześć osób, w tym uzdrowiona przezeń prawniczka z Kostaryki - Floribeth Morez Diaz oraz Julka Lipińska z Konina, Andrea Maria Moubarak, Giuseppe Tett, Veronica de Andreis, Julia Desilets.

Następnie kard. Amato w imieniu całego Kościoła poprosił, aby Ojciec Święty polecił wydać list apostolski o dokonanej kanonizacji. "Tak zarządzamy" - odpowiedział krótko Franciszek.

 

Odważni pasterze XX wieku, papieże Soboru Watykańskiego II

 

”Byli kapłanami, biskupami i papieżami dwudziestego wieku. Poznali jego tragedie, ale nie byli nimi przytłoczeni. Silniejszy był w nich Bóg” – powiedział Franciszek o Janie Pawle II i Janie XXIII w homilii podczas Mszy św. kanonizacyjnej. Podkreślił, że nowi święci dawali swoimi pontyfikatami świadectwo Bożej dobroci i miłosierdzia. Jana Pawła II nazwał „papieżem rodziny”, podkreślając, że sam Wojtyła chciał być tak właśnie zapamiętany.

Papież zaznaczył, że obaj święci przewodnicy Kościoła mieli odwagę być blisko człowieka i jego trudności. Głosili Bożą dobroć i miłosierdzie, dostrzegając w każdym cierpiącym Jezusa: „Nie wstydzili się ciała Chrystusa, nie gorszyli się Nim, Jego krzyżem. Nie wstydzili się ciała swego brata (...)” - przypomniał kaznodzieja.

Nawiązując do obchodzonej w tym dniu Niedzieli Miłosierdzia Bożego powiedział, że wyniesieni na ołtarze papieże „mieli odwagę oglądania ran Jezusa, dotykania Jego zranionych rąk i Jego przebitego boku”. Podkreślił, że to właśnie rany Chrystusa znajdują się w centrum święta Bożego Miłosierdzia. „Rany Jezusa są zgorszeniem dla wiary, ale są również sprawdzianem wiary. Dlatego w ciele Chrystusa Zmartwychwstałego rany nie zanikają, lecz pozostają, gdyż rany te są trwałym znakiem miłości Boga do nas (...)” – oświadczył Ojciec Święty.

Zaznaczył, że dzięki świętym Janowi Pawłowi II i Janowi XXIII Kościół mógł doświadczać entuzjazmu pierwszej wspólnoty chrześcijańskiej, żyjącej w Jerozolimie – pierwotnego Kościoła, żyjącego w miłości, miłosierdziu, prostocie i braterstwie. Święci papieże byli bowiem przepełnieni radością i nadzieją Zmartwychwstania, którą przekazywali obficie wiernym. "Św. Jan XXIII i św. Jan Paweł II współpracowali z Duchem Świętym, aby odnowić i dostosować Kościół do jego pierwotnego obrazu, który nadali mu święci w ciągu wieków” – zaznaczył papież. Podkreślił też odwagę i siłę, z jaką nowi święci mierzyli się z trudnościami swoich czasów.

Przypomniał dalej, że obaj jego poprzednicy realizowali w Kościele niezwykle istotne misje. Dziełem pontyfikatu Jana XXIII był Sobór Watykański II, któremu przyświecał obraz pierwotnego Kościoła – prostego i pełnego miłości. „Zwołując Sobór, Jan XXIII okazał taktowne posłuszeństwo Duchowi Świętemu, dał się Jemu prowadzić i był dla Kościoła pasterzem, przewodnikiem, który sam był prowadzony. To była jego wielka posługa dla Kościoła. Był papieżem posłuszeństwa Duchowi Świętemu” – powiedział Franciszek.

Wyraził nadzieję, że obaj papieże duchowo towarzyszą toczącemu się procesowi synodalnemu dotyczącemu rodziny i wspierają go. „Niech ci obaj nowi święci pasterze Ludu Bożego wstawiają się za Kościołem, aby w ciągu tych dwóch lat procesu synodalnego był on posłuszny Duchowi Świętemu w posłudze duszpasterskiej dla rodziny. Niech nas obaj nauczą, byśmy nie gorszyli się ranami Chrystusa, abyśmy wnikali w tajemnicę Bożego Miłosierdzia, które zawsze żywi nadzieję, zawsze przebacza, bo zawsze miłuje” – zakończył homilię Ojciec Święty.

Modlitwę Wiernych odmówiono w pięciu językach: hiszpańskim, arabskim, angielskim, chińskim i francuskim. Modlono się o pokój i ustanie nienawiści na świecie, za grzeszników i błądzących, w obronie życia oraz za ludzi kultury, nauki i rządzących. Po francusku modlitwę wypowiedziała siostra Marie Simon-Pierre Normand, uzdrowiona za wstawiennictwem Jana Pawła II, który to cud posłużył do jego beatyfikacji.

 

Realizujcie ich nauczanie!

 

W wieńczącej uroczystość modlitwie Regina Caeli Franciszek wezwał do uczczenia pamięci świętych papieży przez wypełnianie ich nauczania. Podziękował za obecność papieżowi-seniorowi Benedyktowi XVI, a także kardynałom, biskupom i kapłanom za udział w koncelebrze. Wyraził wdzięczność oficjalnym delegacjom z różnych krajów, "przybyłym, aby złożyć hołd dwóm papieżom, którzy wnieśli trwały wkład do sprawy pokoju i rozwoju narodów". Podziękował też władzom włoskim "za cenną współpracę" przy organizacji tego wydarzenia.

Zwracając się do pielgrzymów z diecezji Bergamo i Krakowa, papież zaznaczył, że najlepszym sposobem uczczenia obu nowych świętych będzie wierne wypełnianie ich nauczania.

Na zakończenie pozdrowił wszystkich pielgrzymów zgromadzonych na Placu Św. Piotra i w innych miejscach Rzymu oraz tych, którzy wzięli udział w tych uroczystościach za pośrednictwem radia i telewizji. Oddzielnie pozdrowił chorych i osoby w podeszłym wieku, którzy - jak przypomniał - byli szczególnie bliscy nowych świętym.

Po modlitwie Franciszek raz jeszcze podszedł do papieża-seniora i podziękował mu za przybycie. Potem żegnał się z oficjalnymi gośćmi m.in. z prezydentem Komorowskim i jego małżonką Anną.

Uroczystość zakończyła się długim przejazdem papieża między sektorami wiernych, którzy wznosili na jego cześć okrzyki: "Viva il Papa!" - "Niech żyje papież!".

We Mszy św. kanonizacyjnej uczestniczyły 93 oficjalne delegacje państwowe. Wśród nich były 24 głowy państw, m.in. prezydenci Włoch i Polski, Giorgio Napolitano i Bronisław Komorowski, którzy reprezentowali kraje pochodzenia nowych świętych papieży. Byli też legendarny przywódca "Solidarności" i były prezydent Lech Wałęsa oraz polski premier Donald Tusk.

Przybyli też prezydenci i szefowie rządów m.in. Bułgarii, Bośni i Hercegowiny, Chorwacji, Francji, Libanu, Litwy, Paragwaju, Hondurasu, Słowacji, Słowenii i Węgier. Wśród koronowanych głów obecni byli: była belgijska para królewska Albert II z żoną Paolą, król Hiszpanii Juan Carlos z żoną Sofíą, wielki książę Luksemburga Henryk oraz książę Liechtensteinu Jan-Adam II. Unię Europejską reprezentowali przewodniczący: Rady Europejskiej - Herman van Rumpuy i Komisji Europejskiej - José Manuel Barroso.

Przybyły także delegacje innych wyznań i religii: Kościołów prawosławnych, anglikańskiego, społeczności islamskiej i 20 delegatów judaizmu, wśród nich naczelny rabin Polski dr Michael Schudrich. Ponadto obecni byli są przedstawiciele wspólnoty żydowskiej z USA, Włoch, Izraela i Argentyny.

W kanonizacji Jana XXIII i Jana Pawła II wzięli też udział dwaj bliscy przyjaciele papieża Franciszka: rabin Abraham Skórka z Buenos Aires i Claudio Epelman - dyrektor wykonawczy Latynoamerykańskiego Kongresu Żydowskiego.

Podczas Eucharystii, komunii na Placach - św. Piotra i Piusa XII udzielało 600 kapłanów. Dalszych dwustu udało się do wiernych znajdujących się na via della Conciliazione.

Uroczystości kanonizacyjne relacjonowało 2259 dziennikarzy z 64 krajów.

Za bezpieczeństwo 800 tys. pielgrzymów na Placu św. Piotra i na okalających go ulicach odpowiadało 10 tys. agentów; przygotowano też 31 polowych ambulatoriów i ponad 80 zespołów pomocy lekarskiej. Za pośrednictwem mediów kanonizację śledziło ok. dwóch miliardów ludzi na całym świecie.

 

 

pażdziernik 201625wtorek

INSTRUKCJA DOTYCZĄCA POCHÓWKU

Autor: ks. Jan Piwowarczyk

Instrukcja „Ad resurgendum cum Christo”

 dotycząca pochówku ciał zmarłych oraz przechowywania prochów 

w przypadku kremacji.

 1. Aby zmartwychwstać z Chrystusem, należy umrzeć z Chrystusem, należy “opuścić nasze ciało i stanąć w obliczu Pana” (2 Kor 5,8). W instrukcji Piam et constantem z dnia 5 lipca 1963 roku, ówczesne Święte Oficjum ustanowiło, by “wiernie dochowywać zwyczaju grzebania ciał wiernych zmarłych”, dodając jednak, że kremacja nie jest “sama w sobie sprzeczna z religią chrześcijańską” i aby nie odmawiano już sakramentów i uroczystości pogrzebowych tym, którzy poprosili o kremację po śmierci, pod warunkiem, że wybór ten nie był podyktowany wolą “odrzucenia chrześcijańskich dogmatów, albo w duchu sekciarskim, albo też pod wpływem nienawiści wobec religii katolickiej i Kościoła”.1 Owa zmiana dyscypliny kościelnej została później wprowadzona do Kodeksu Prawa Kanonicznego (1983) oraz do Kodeksu Kanonów Kościołów Wschodnich (1990).

Tymczasem praktyka kremacji rozpowszechniła się znacząco w dużej liczbie krajów, ale jednocześnie rozpowszechniły się także nowe idee, sprzeczne z wiarą Kościoła. Po dokładnym wysłuchaniu Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, Papieskiej Rady ds. Tekstów Prawnych oraz licznych Konferencji Episkopatów i Synodów Biskupich Kościołów Wschodnich, Kongregacja Nauki Wiary uznała za właściwe opublikować nową Instrukcję, w celu potwierdzenia przyczyn doktrynalnych i duszpasterskich, dla których preferuje się pochówek ciał, oraz wydać normy dotyczące przechowywania prochów w przypadku kremacji.

2. Zmartwychwstanie Jezusa jest kulminacyjną prawdą wiary chrześcijańskiej, głoszoną jako zasadnicza część Tajemnicy Paschalnej od samych początków chrześcijaństwa: “Przekazałem wam to, co przejąłem: że Chrystus umarł - zgodnie z Pismem - za nasze grzechy, że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem: i że ukazał się Kefasowi, a potem Dwunastu” (1 Kor 15,3-5).

Przez swoją śmierć i zmartwychwstanie, Chrystus uwolnił nas od grzechu i dał nam dostęp do nowego życia: “Jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca, także i my możemy wkroczyć w nowe życie” (Rz 6,4). Ponadto, Chrystus zmartwychwstały jest początkiem i źródłem naszego przyszłego zmartwychwstania: “Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli...; i jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni” (1 Kor 15,20–22).

Jeśli prawdą jest, że Chrystus wskrzesi nas “w dniu ostatecznym”, jest również prawdą, pod pewnym względem, że już zmartwychwstaliśmy z Chrystusem. Przez chrzest bowiem jesteśmy zanurzeni w śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa i sakramentalnie do Niego upodobnieni: “jako razem z Nim pogrzebani w chrzcie, w którym też razem zostaliście wskrzeszeni przez wiarę w moc Boga, który Go wskrzesił” (Kol 2,12). Zjednoczeni z Chrystusem przez chrzest, już teraz uczestniczymy w sposób rzeczywisty w życiu Chrystusa zmartwychwstałego (por. Ef 2,6).

Dzięki Chrystusowi w chrześcijaństwie śmierć ma znaczenie pozytywne. Kościół w liturgii modli się: “Albowiem życie Twoich wiernych, o Panie, zmienia się, ale się nie kończy, i gdy rozpadnie się dom doczesnej pielgrzymki, znajdą przygotowane w niebie wieczne mieszkanie”.2 Z chwilą śmierci dusza zostaje oddzielona od ciała, ale w zmartwychwstaniu Bóg przywróci niezniszczalne życie naszemu przekształconemu ciału, jednocząc je ponownie z naszą duszą. Również w naszych czasach Kościół wezwany jest do głoszenia wiary w zmartwychwstanie: “Zmartwychwstanie zmarłych jest wiarą chrześcijan: wierząc w nie nimi jesteśmy”.3

3. Idąc za starodawną tradycją chrześcijańską, Kościół usilnie zaleca, by ciała zmarłych chowane były na cmentarzu lub w miejscu świętym.4

We wspomnieniu śmierci, pogrzebania i zmartwychwstania Pana, tajemnicy w świetle której objawia się chrześcijański sens śmierci,5 pochówek jest przede wszystkim najbardziej odpowiednią formą wyrażenia wiary i nadziei w zmartwychwstanie ciała.6

Kościół, który jak Matka towarzyszył chrześcijaninowi podczas jego ziemskiej pielgrzymki, ofiaruje Ojcu, w Chrystusie, dziecko Jego łaski i powierza ziemi jego śmiertelne szczątki w nadziei, że zmartwychwstanie w chwale.7

Grzebiąc ciała wiernych zmarłych, Kościół potwierdza wiarę w zmartwychwstanie ciała8 i zamierza uwydatnić wysoką godność ludzkiego ciała, jako nierozłącznej części osoby, której historię to ciało współdzieli.9 Nie może zatem pozwolić na postawy i obrzędy, które uwzględniają błędne pojęcie śmierci, postrzeganej zarówno jako ostateczne unicestwienie osoby, jak i chwilę jej fuzji z matką naturą lub ze wszechświatem, jako etap w procesie reinkarnacji, lub też jako ostateczne wyzwolenie z ”więzienia” ciała.

Ponadto pochówek na cmentarzach lub w innych miejscach świętych właściwie odpowiada współczuciu i szacunkowi, jakie należą się ciałom zmarłych wiernych, które przez chrzest stały się świątynią Ducha Świętego i którymi, “jak narzędziami i naczyniami, w sposób święty posłużył się Duch Święty, aby dokonać wielu dobrych dzieł”.10

Sprawiedliwy Tobiasz wychwalany jest za zasługi zdobyte wobec Boga przez to, że grzebał zmarłych,11 a Kościół uważa pochówek zmarłych za dzieło miłosierdzia wobec ciała.12

Na koniec wreszcie pochówek ciał wiernych zmarłych na cmentarzach lub w innych miejscach świętych sprzyja pamięci i modlitwie za zmarłych ze strony rodziny i całej wspólnoty chrześcijańskiej, jak też czczenia męczenników i świętych.

Przez pochówek ciał na cmentarzach, w kościołach czy na terenach do tego przystosowanych, tradycja chrześcijańska strzegła wspólnoty między żywymi i umarłymi, i przeciwstawiała się tendencji ukrywania lub prywatyzowania wydarzenia śmierci oraz znaczenia, jakie ma ona dla chrześcijan.

4. Tam, gdzie przyczyny typu higienicznego, ekonomicznego lub społecznego prowadzą do wyboru kremacji - wyboru, który nie może być sprzeczny z jasno wyrażoną wolą zmarłego, lub z jego wolą niebezpodstawnie domniemaną - Kościół nie dostrzega przyczyn doktrynalnych, by zakazać takiej praktyki, jako że kremacja zwłok nie dotyka duszy i nie uniemożliwia boskiej wszechmocy wskrzeszenia ciała, a więc nie zawiera obiektywnego zaprzeczenia doktryny chrześcijańskiej na temat nieśmiertelności duszy i zmartwychwstania ciała.13

Kościół nadal preferuje pochówek ciał, jako że w ten sposób okazuje się większy szacunek zmarłym; kremacja jednak nie jest zakazana, “chyba że została wybrana z powodów sprzecznych z nauką chrześcijańską”.14

W przypadku braku motywacji sprzecznych z doktryną chrześcijańską, Kościół, po odprawieniu uroczystości pogrzebowych, towarzyszy w kremacji przez właściwe wskazówki liturgiczne i duszpasterskie, dokładając szczególnej troski, by unikać wszelkiego rodzaju skandalu czy obojętności religijnej.

5. Kiedy z uzasadnionych przyczyn dokonuje się wyboru kremacji zwłok, prochy zmarłego muszą być przechowywane z zasady w miejscu świętym, czyli na cmentarzu, lub jeśli trzeba w kościele albo na terenie przeznaczonym na ten cel przez odpowiednie władze kościelne.

Od samego początku chrześcijanie pragnęli, by ich zmarli byli obiektem modlitw i wspomnień wspólnoty chrześcijańskiej. Ich groby stawały się miejscami modlitwy, pamięci i zadumy. Zmarli wierni są częścią Kościoła, który wierzy we wspólnotę “tych, którzy pielgrzymują na ziemi, zmarłych, którzy jeszcze oczyszczają się, oraz tych, którzy cieszą się już szczęściem nieba; wszyscy łączą się w jeden Kościół”.15

Przechowywanie prochów w miejscu świętym może przyczynić się do zmniejszenia ryzyka odsunięcia zmarłych od modlitwy i pamięci krewnych i wspólnoty chrześcijańskiej. W ten sposób ponadto unika się możliwych sytuacji zapomnienia czy braku szacunku, jakie mogą mieć miejsce przede wszystkim po przeminięciu pierwszego pokolenia, jak również nieodpowiednich czy przesądnych praktyk.

6. Z wyżej wymienionych powodów przechowywanie prochów w miejscu zamieszkania nie jest dozwolone. Jedynie w przypadku ważnych i wyjątkowych okoliczności, zależnych od uwarunkowań kulturalnych o charakterze lokalnym, Ordynariusz, w porozumieniu z Konferencją Episkopatu lub Synodem Biskupów Kościołów Wschodnich, może udzielić zezwolenia na przechowywanie prochów w miejscu zamieszkania. Prochy jednak nie mogą być rozdzielane między poszczególne ogniska rodzinne i zawsze należy zapewniać im szacunek oraz odpowiednie warunki przechowywania.

 7. Aby uniknąć wszelkiego rodzaju dwuznaczności o charakterze panteistycznym, naturalistycznym czy nihilistycznym, nie należy zezwalać na rozrzucanie prochów w powietrzu, na ziemi lub w wodzie albo w inny sposób, ani też przerabianie kremowanych prochów na pamiątki, biżuterię czy inne przedmioty, pamiętając, że w stosunku do tego typu postępowania nie można brać pod uwagę przyczyn higienicznych, społecznych czy ekonomicznych, które mogą prowadzić do wyboru kremacji.

8. W przypadku gdy zmarły notorycznie żądał kremacji i rozrzucenia własnych prochów w naturze z powodów sprzecznych z wiarą chrześcijańską, należy, zgodnie z prawem, odmówić przeprowadzenia uroczystości pogrzebowych.16

W czasie audiencji udzielonej w dniu 18 marca 2016 roku niżej podpisanemu Kardynałowi Prefektowi, Ojciec Święty Franciszek zatwierdził niniejszą Instrukcję, przyjętą podczas Sesji Zwyczajnej w tej Kongregacji w dniu 2 marca 2016 roku, i polecił ją opublikować.

 Rzym, w siedzibie Kongregacji Nauki Wiary, 15 sierpnia 2016 roku, w Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

Gerhard Kard. Müller

Prefekt

 

Luis F. Ladaria, S.I.

 Arcybiskup tytularny Thibica

 Sekretarz

 

____________________

 

[1] AAS 56 (1964), 822-823.

 

2 Mszał Rzymski, Prefacja o zmarłych, I.

 

3 Tertulian, De resurrectione carnis, 1,1: CCL 2, 921.

 

4 Por. Kodeks Prawa Kanonicznego, kan. 1176, § 3; kan. 1205; CCEO, kan. 876, § 3; kan. 868.

 

5 Por. Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 1681.

 

6 Por. Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 2300.

 

7 Por. 1 Kor 15,42-44; Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 1683.

 

8 Por. Święty Augustyn, De cura pro mortuis gerenda, 3, 5: CSEL 41, 628.

 

9 Por. Sobór Watykański II, Konstytucja duszpasterska Gaudium et spes, nr 14.

 

10 Por. Święty Augustyn, De cura pro mortuis gerenda, 3, 5: CSEL 41, 627.

 

11 Por. Tb 2, 9; 12, 12.

 

12 Por. Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 2300.

 

13 Por. Najwyższa Święta Kongregacja Świętego Oficjum, Instrukcja Piam et constantem, 5 lipca 1963: AAS 56 (1964), 822.

 

14 Kodeks Prawa Kanonicznego, kan. 1176, § 3; por. Kodeks Kanonów Kościołów Wschodnich, kan. 876, § 3.

 

15 Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 962.

 

16 Kodeks Prawa Kanonicznego, kan. 1184; Kodeks Kanonów Kościołów Wschodnich, kan. 876, § 3.

 

[01683-PL.01] [Testo originale: Polacco]